Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

3 czerwca 2019

Kastor - Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Kastor" to książka, która wywołała we mnie ogromne rozdarcie. Jeszcze chyba nigdy żadna powieść nie sprawiła, że tak długo po skończeniu ostatniej strony myślałam o fabule. Jednak po kolei.

Bohaterami jak można się domyślić, jest dwójka ludzi, kompletnie od siebie różnych. On, Konstanty "Kastor", jest człowiekiem sukcesu, dopina swego nie tylko w biznesie, ale i życiu prywatnym. Wojownik MMA i typowy "twardziel". Zawsze musi być górą, nigdy nie odkrywa swoich uczuć i uwielbia wygrywać. Natomiast ona, Anita, to zagubiona dziewczyna. Na co dzień pracuje w klubie i usilnie stara się uciec przed przeszłością. Ta jednak nie daje jej o sobie zapomnieć. Anita nie szuka w życiu niczego szczególnego, marzy jedynie o spokoju. Konstantego poznaje, kiedy zatrudnia się jako sprzątaczka w jego firmie, choć nie jest to ich pierwsze spotkanie. Od początku właściwie znajdują wspólny język, choć nie zawsze się we wszystkim zgadzają. Można jednak powiedzieć, że jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Ich losy splatają się ze sobą, ale to nie oznacza sielanki i spokoju. Oboje muszą się w końcu zmierzyć z własnymi demonami, a tych jak się okazuje jest całkiem sporo.

To czego obawiałam się najbardziej, to temat walk MMA. Miałam pewne przypuszczenia i obawy, że przytłoczy to całą fabułę, ale na szczęście i trochę ku mojemu zdziwieniu, autorka dozowała wiedzę na ten temat powoli i w małych dawkach, przez co nawet nie odczułam przytłoczenia tym zupełnie obcym mi światem, a nawet potrafię się teraz pochwalić pewną wiedzą na temat tego sportu. Inną moją obawą, były postacie. Dobre fabuły w literaturze nie powinny przypominać historii z seriali telewizyjnych, a tak jest niestety coraz częściej. Jednak tu było inaczej. Można się spodziewać, że tych dwoje przeżyje wiele zawirowań, zanim przyznają się do swoich uczuć i zdecydują na relację, a tymczasem autorka postanowiła zrobić niespodziankę czytelnikom i dosyć wcześnie wyswatała ze sobą parę głównych postaci. Jest to ogromny plus, bo dzięki temu wprowadziła trochę powiewu świeżości. Bohaterowie mierzą się z przeciwnościami, ale razem. Oczywiście mają wiele problemów i nie od początku jest różowo, ale jednak starają się pozostać ze sobą,  w walce o lepszą przyszłość. To coś nowego, bo w większości romansów postaci są ze sobą pod koniec historii, kiedy wszystko jest już ustabilizowane i proste. Tutaj było inaczej i jest to ogromna niespodzianka.

Pomimo mnóstwa zalet, nie mogę jednak pominąć jednej wady, która naprawdę odebrała mi część przyjemności z tej lektury. Całość czyta się naprawdę szybko, wręcz w jeden wieczór, jednak mnie niezwykle irytowały, a wręcz odrzucały wątki erotyczne tej książki. Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie, bo wszystko poza nimi zostało ujęte w naprawdę świetny sposób. Autorka ma niezwykle lekki i przyjemny styl pisania, przez jej historie się wręcz przepływa, ale fragmenty rodem z "50 twarzy Grey'a" były wręcz nie do przeczytania. Napisane kompletnie innym językiem, stylem, bardzo odbiegające od reszty tekstu, w negatywnym znaczeniu. Jakby ktoś połączył jedną z najlepszych powieści sensacyjnych ostatnich lat, z tanim erotykiem jakich wielu. Gdyby wyciąć te fragmenty tekstu, można by się nawet posilić o stwierdzenie, że jest to jedna z najlepszych polskich powieści ostatnich 3 lat. Jednak próby połączenia dwóch niepasujących do siebie gatunków i stylów, sprawił, że lektura pozostawiła pewien niesmak. Nie twierdzę, że autorka nie ma talentu do tego typu literatury, bo osobiście nie znam się na tym i nie interesują mnie podobne powieści. Jednak zdecydowanie będę upierać się przy tym, że patrząc jedynie przez pryzmat wątków obyczajowych i kryminalno sensacyjnych, jest to jeden z lepszych tytułów na polskim rynku.

22 maja 2019

Powiększenie-Andrew Mayne

PowiÄ™kszenie "Powiększenie" to druga część historii Theo Cray. Jest to główny bohater, doktor bioinformatyki, który postanowił całkowicie poświęcić się odnajdywaniu zaginionych osób, a także rozwiązywaniem zagadek, których nikt inny nie chce lub nie może się podjąć. Jest to nie tylko jego praca, ale i obsesja, której oddaje się w 100%. Jednak Theo nie zawsze prowadził niebezpieczne i szalone życie, zanim zdecydował się na bycie  "bohaterem", miał stabilną i dla wielu nudną, ale ściśle określoną pracę. Był naukowcem. Mimo, że jego dawny styl życia kompletnie nie przypomina tego obecnego, nadal zachował on swój charakter i osobowość. Wciąż kieruje się jasno określonymi przez siebie samego zasadami, nie łamie własnych przyzwyczajeń i mimo tego, że jego zawód wymaga od niego silnych nerwów i samokontroli, Cray wciąż pozostał zwykłym człowiekiem. Wzruszają, szokują i złoszczą go ciężkie przypadki zaniedbań, zbrodnie i zaginięcia, którymi się zajmuje. Te cechy jego charakteru pozostają niezmienne od pierwszej części tego cyklu, "Naturalisty".
Tym razem, Andrew Mayne, autor serii, postawił na większą dbałość o szczegóły. Poprzednia część jest jedną z najlepszych w całym gatunku, ale "Powiększenie" jest zdecydowanie bardziej dopracowane i spójne. Główny bohater mierzy się tym razem z zabójcą dzieci, co zawsze wiąże się z dodatkowymi emocjami. Zgłasza się do niego ojciec zaginionego chłopca, który wciąż żyje nadzieją na rozwiązanie zagadki zniknięcia syna. To rozpoczyna lawinę wydarzeń, kiedy okazuje się, że nie on jeden doświadczył tragedii. Zaginionych, zamordowanych dzieci jest dużo więcej i już od samego początku wszystkie one wydają się być ze sobą powiązane.  Theo musi zmierzyć się nie tylko z niezwykle trudną zagadką na ogromną skalę, ale i pogrzebać trochę w przeszłości aby poskładać wszystkie elementy w całość, a do tego jak zawsze, zmierzyć się z policją, FBI i całym światkiem kryminalistycznym, który wcale nie jest mu zbyt przychylny.
W książce autor poruszył wiele ważnych spraw. Nie jest to jedynie historia o mordercy dzieci. W bardzo sprytny sposób zostało tu wplątanych wiele wątków z prawdziwego życia, segregacja rasowa, podział społeczny, dyskryminacja, korupcja i wiele innych ciężkich tematów, które na szczęście zostały tu wmieszane w sposób bardzo lekki. Nie jest to powieść ciężka, co często zdarza się w gatunku thrillerów i kryminałów. Natomiast tak jak w poprzedniej części, autor pozostał wierny swojemu stylowi, który charakteryzuje się tym, że w powieści bardzo dużo jest dokładnych opisów scenerii, sytuacji, dużo detali technicznych. Plusem na pewno jest to, że książkę można czytać z pełnym zrozumieniem nawet nie znając pierwszego tomu. Jest tu zachowana ciągłość pewnych wątków z pierwszej części, ale tym, którzy jej nie czytali, w żaden sposób nie przeszkodzi to w rozumieniu "Powiększenia".

14 czerwca 2013

Sprzedawca broni



    "Sprzedawca broni" to książka sensacyjna znanego aktora Hugh Lauriego. Oczywiście wszyscy znają go przede wszystkim jako Doktora Housa i za tą rolę go też uwielbiają, zresztą ja też.:) Staram się jednak nie utożsamiać aktora z rolą i do książki podeszłam bez stereotypowych myśli.
     Jednak już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, w którym od razu się dzieje, stwierdziłam, że znany ekscentryzm, czarny humor i ironia to chyba naprawdę prawdziwe cechy Lauriego. Występują i w serialu i w powieści.
     Fabuła jest typową sensacją. Głównym bohaterem jest Thomas Lang, człowiek mimo, że parający się 'silnymi' zawodami (był żołnierzem, a obecnie jest ochroniarzem), to jednak dobry. To właśnie ta moralność sprawia, że odrzuca propozycję morderstwa na zlecenie, a nawet odważył się udać do domu swej niedoszłej ofiary, bogatego mężczyzny, by uprzedzić go o wyroku, jaki nad nim zapadł. Tak się właśnie zaczyna powieść, od razu od akcji i wrażeń. Pierwsza 'scena' to bójka między Thomasem, a osiłkiem, wynajętym na jego miejsce. Ofiary nie ma w domu. Jakimś cudem udaje się obezwładnić wroga i właśnie w tym momencie do domu wraca córka nieobecnego. Od razu wzywa pogotowie i policję, jednak Thomasowi udaje się namówić ją do uwierzenia w to co mówi, a nawet do wspólnego kłamstwa, jakie wymyślają na potrzeby zeznań na policji.
     Nie zdradzę więcej, jednak cała książka jest bardzo ciekawie i fajnie napisana. Przez cały czas miałam wrażenie, jakbym czytała książkę o doktorze Housie, bo czarny humor, sarkazm są widoczne na każdej stronie. Autor pisał ją jakby rozmawiał z czytelnikami, w trakcie akcji przerywa by zadać pytanie czytelnikom i wtrącić coś od siebie, jakby zapomniał, że właśnie trwa środek wątku, po czym otrząsa się i wraca do puenty. To dodaje książce humoru, a czytanie idzie błyskawicznie.
     Główny bohater jest inteligentny, ale momentami aż zabawny w swojej dziecinnej logice i gapowatości. Zdecydowanie da się go lubić. Zdecydowanie czuć 'angielskość' w tej powieści. Jednak to nie jest sam kryminał, czy sensacja. Nastąpił także wątek miłosny pomiędzy bohaterami, co często jest odskocznią od 'mafijnych' wątków. Kilka cytatów z tej lektury stało się moimi ulubionymi:
„Ludzie mają filozofię w najgłębszych zakamarkach dupy. Jedyne, na czym im zależy, wszystko, czego oczekują od rządu, to stale rosnące płace. Rok w rok chcą, by ich zarobki rosły. Jeżeli to się skończy, wybiorą sobie nowy rząd. Tego właśnie chcą ludzie. I nigdy nie chcieli niczego innego. To przyjacielu jest demokracja.”
„Skierowała wzrok prosto na mnie. Podobnie jak lufę kaliber 22. Ale ponieważ zawsze szczyciłem się zimną krwią, po prostu wlałem mleko do kawy i zapaliłem papierosa. To ją rozzłościło. -Taki z ciebie chojrak, skurwysynu? -Nie mnie oceniać. Mama mnie kocha.”
     To książka, którą zdecydowanie polecam, bo jest lekka i przyjemna, a do tego bardzo zabawna, czego nie da się opisać słowami.

Autor: Hugh Laurie
Wydawnictwo: Wab
Liczba stron: 416
Ocena: 4/6

Książki dostałam i przeczytałam, dzięki Antykwariatowi Stara dobra książka:

7 czerwca 2013

Ostatni ślad


„Ostatni ślad” to niezwykle wciągająca powieść niemieckiej autorki, jednej z moich ulubionych – Charlotte Link. Jest to kryminał, ale także thriller i powieść psychologiczna.
Główną bohaterką książki jest Rosanna Hamilton, kobieta około trzydziestki. Mieszka na Gibraltarze wraz ze swoim mężem i jego synem . Kobieta z zawodu jest dziennikarką, jednak po ślubie zrezygnowała z wykonywania zawodu i zajęła się obowiązkami domowymi.
Pewnego dnia dostaje ofertę pracy od swojego byłego pracodawcy z Wielkiej Brytanii, dotyczącej napisania cyklu artykułów o osobach, które zaginęły bez śladu. Jedną z tych osób ma być Elaine Dawson, 22 – letnia znajoma Rosanny, która zaginęła 5 lat temu.
To właśnie jej zaginięcie jest motywem przewodnim całej książki. Elaine to młoda dziewczyna, która prowadzi nieciekawe, monotonne życie u boku swojego chorego, niepełnosprawnego brata Geoffreya. Mieszka na prowincji w małej mieścinie, bez perspektyw na poprawienie swojego losu. Pewnego dnia dostaje zaproszenie na ślub swojej dawnej znajomej, czyli Rosanny, do Gibraltaru. Elaine postanawia w końcu zrobić coś dla siebie i skorzystać z zaproszenia. Pech chciał, że na lotnisku zostają odwołane wszystkie loty z powodu bardzo gęstej mgły. Zrozpaczona dziewczyna jest zupełnie rozkojarzona i nie wie co ma zrobić w tej sytuacji. Wtedy pomaga jej nieznajomy mężczyzna, który proponuje jej nocleg u siebie w domu. Elaine przystaje na tę propozycję i opuszcza lotnisko wraz z nim. Od tego momentu ślad po niej zaginął.
Powieść Charlotte Link to naprawdę dobry, wciągający kryminał. Autorka ma talent do pisania, a jej ksiązki są po prostu rewelacyjne. Czysta rozrywka w stu procentach. „Ostatni ślad” oprócz motywu przewodniego, czyli zaginięcia Elaine, ma wiele innych wątków, które są równie ciekawe, a może nawet ciekawsze od głównego. Książka cały czas trzyma w napięciu, a bohaterowie są tak wykreowani, że mamy wiele interesujących zarysów psychologicznych.
Główna bohaterka, czyli Rosanna tkwi na Gibraltarze z dala od ojczyzny, za którą bardzo tęskni. Jej małżeństwo to totalna klęska, jedynie jej relacje z pasierbem układają się dobrze. Chłopak przywiązany jest do niej mocniej niż do ojca. Rosanna pragnie wrócić do zawodu, mimo że jej mąż tego nie popiera. Gdy zgadza się przyjąć ofertę napisania artykułów, kryzys w jej małżeństwie jeszcze bardziej narasta. Po przybyciu do Londynu, kobieta nawiązuje gorący romans i to z kimś, kto jest zamieszany w sprawę Elaine. W dodatku męczy ją poczucie winy, ponieważ to przez jej zaproszenie Elaine zaginęła. Dochodzi do tego, że kobieta tak angażuje się w sprawę zniknięcia znajomej, że śledztwo pochłania ją bez reszty i grozi jej niebezpieczeństwem.
Elaine z kolei jest zakompleksioną, nieśmiałą, pozbawioną radości życia osobą. Czuje się niezauważana i niedoceniana przez innych. Całe swoje życie poświęca choremu, niepełnosprawnemu bratu, który jest zrzędliwy i złośliwy, rezygnując w ten sposób z siebie. To właśnie dlatego wyjazd na ślub Rosanny jest dla niej tak ważny. Pragnie w końcu jakiejś odmiany.
W książce mamy jeszcze wiele innych bohaterów, a każdy jest coraz barwniejszy i ciekawszy:)
Naprawdę polecam tę książkę, bo nie będziecie się przy niej nudzić. Z każdym rozdziałem jest coraz bardziej ciekawa i zaskakująca. Pojawiają się coraz to nowsze okoliczności i poszlaki, jednak nic nie jest takie na jakie wskazuje. Zakończenie bardzo niespodziewane i tajemnicze. Powieść napisana jest inteligentnie, a intryga rozegrana po mistrzowsku. Mimo objętości (ponad 500 stron) książkę przeczytałam w dwa dni:)
Książkę oddałam już jakiś czas temu do biblioteki, więc jeżeli pojawiają się jakieś błędy w literówce imion to z góry przepraszam, ale nie pamiętam już za dobrze:)


Autor: Charlotte Link
Wyd: Sonia Draga
Ilość stron: 512
Ocena: 5/6

31 maja 2013

Uratuj mnie

     "Uratuj mnie" to kolejna książka Guillaume Musso, z jaką miałam przyjemność spędzić czas.:) Bardzo lubię jego książki, bo cały czas coś się w nich dzieje, z każdą stroną przybywa coraz więcej wątków i akcji, aż fabuła staje się naprawdę trudna do ogarnięcia, po czym na koniec zawsze wszystko w prosty i konkretny wyjaśnia się.
     Całą historię poznajemy od spotkania Juliette. To młoda francuska, która przyjechała do USA w nadziei na spełnienie swoich marzeń o byciu znaną i uwielbiana aktorką, czego nie za bardzo pochwala jej rodzina. Kobieta nie zraża się jednak i wytrwale próbuje. Kiedy jej nadzieje nie przynoszą rezultatów, postanawia pokornie wrócić do Francji do rodziny. Przypadek sprawia, że na ulicy wpada na Sama, młodego lekarza z tragiczną przeszłością, próbującego pozbierać się po samobójczej śmierci żony. Nieufni wobec miłości, udają przed sobą kogoś kim nie są. Ona prawniczkę, on żonatego mężczyznę. Jednak miłość jest silniejsza i para spędza ze sobą weekend. Po wspólnie spędzonym czasie, w wyniku różnych okoliczności losu, zakochani rozstają się. Jakiś czas później Sam dowiaduje się, że samolot, którym leciała Juliette rozbił się w trakcie podróży. Jego życie znowu lego w gruzach. Dowiaduje się jednak, że kobieta w ostatniej chwili zrezygnowała z lotu i żyje. Jego radość nie trwa jednak długo, bo kontaktuje się z nim niejaka Grace. Kobieta twierdzi, że została przysłana na Ziemię by zabrać ze sobą Juliette, której śmierć jest przesądzona i  cokolwiek zrobiłby Sam, ona znajdzie sposób by dziewczyna umarła w ciągu kilku dni... Rozpoczyna się walka Sama ze śmiercią, a stawką jest życie ukochanej.
     Książka od początku wciąga, właściwie bohaterowie poznają się od razu i zakochują w sobie. Wątek romantyczny rozwinął się bardzo szybko i nie był nudny. Jednak "Uratuj mnie" to nie tylko romans. Właściwie kończy się on już parę rozdziałów później, a potem wątki stają się kryminalne. To lektura dla każdego, bo nie tylko trzyma w napięciu, ale i dostarcza wrażeń. Są w niej porachunki gangów narkotykowych, morderstwa, porwania i wątki "nie z tego świata". Muszę przyznać, że to emocjonująca i niezwykle wciągająca lektura, ale przede wszystkim bardzo "nerwowa".:) Czytając nie byłam zrelaksowana, a raczej przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Książka bardzo trzyma w napięciu na plus. Można się jednak trochę wzruszyć pobocznymi wątkami. To pomieszanie różnych gatunków, ale dobrze wyważonych, co sprawia, że ta lektura jest dobra dla każdego. Do tego łatwo i szybko się ją czyta i pomimo ilości stron, można ja pochłonąć w jeden dzień!
     Guillaume Musso to autor, po którego książkach czuć, że ma duże zacięcie kryminalne. Z "przeglądu" w internecie wiem, że wiele osób zarzuca mu, że za dużo w jego książkach jest thrilleru i sensacji, walk i grozy, ale ja uważam, że on doskonale potrafi zrównoważyć romantyzm i akcję, co czyni jego książki wyjątkowymi, nie są to przesłodzone romanse. "Uratuj mnie" jest tego dowodem i przyznam się, że to pierwsza książka, w której naprawdę byłam zaskoczona z każdym rozdziałem. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i wątków i gdy już wyobrażałam sobie jak skończy się dana sprawa, Musso obracał wszystko do góry nogami. Kompletnie nieprzewidywalna powieść. Polecam wszystkim.

Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 365
Ocena: 5/6

4 maja 2013

Syrena

    Kolejny już paranormal romance w mojej kolekcji. Ostatnio coraz bardziej przekonuję się do tego gatunku ;). Tym razem „Syrena” autorstwa Tricii Rayburn, czyli pierwsza część dobrze zapowiadającej się serii młodzieżowej, z wątkiem romantycznym oczywiście.
     Nieśmiała i strachliwa Vanessa uważa, że jej siostra Justine jest siostrą idealną - zawsze może na niej polegać, a także w pełni zaufać. Wspierają się nawzajem i znają swoje sekrety. Pewnego dnia dochodzi jednak do wydarzenia, które zmienia wszystko. Zaczyna się to w momencie, gdy dziewczęta wraz z rodzicami udają się na wakacje nad morze, do pełnego uroku, rybackiego miasteczka o nazwie Winter Harbor. Wakacyjny romans Justine doprowadza do rodzinnej awantury. Rozzłoszczona nastolatka opuszcza dom i udaje się w kierunku urwiska, z którego często skakała do wody. Następnego dnia fale wyrzucają na brzeg ciało Justine. Jej śmierć jest tylko początkiem serii kolejnych wypadków... Nikt nie ma wątpliwości - zwłaszcza Vanessa - że nie są to tylko pechowe zdarzenia, a stoi za tym coś dużo większego. Postanawia więc rozwiązać zagadkę. Pomoże jej w tym dawny przyjaciel, ale to, co wspólnie odkryją, może zmienić ich życie i świat jaki znali na zawsze.
     Książka jest naprawdę dobra. Przyznam, że potrafi wciągnąć i zaciekawić czytelnika, zawiera też w sobie mnóstwo wątków - jest coś z romantyzmu, coś kryminalnego, no i oczywiście trochę fantastyki. Każdy znajdzie w niej więc coś dla siebie. Podoba mi się to, że autorka poświęciła nieco więcej uwagi relacji głównej bohaterki z jej siostrą. W pozostałych powieściach tego gatunku wszystko opiera się raczej na bazie chłopak-dziewczyna. Duży plus.
     Całość napisana lekkim, żwawym językiem. Wszystko więc jest pozytywne. Muszę jednak odjąć parę punktów - powieść co prawda zawiera oryginalne pomysły, z którymi się jeszcze nie spotkałam, ale zbyt długo utrzymywane są tajemnice i niepewności, a i zbyt mało zostaje rozwiązane. Nie wydaje mi się, żeby pisarce zabrakło weny i pomysłów - raczej dokładnie zaplanowała sobie przebieg swojego cyklu i zbyt dużo rzeczy postanowiła rozwinąć dopiero w kolejnych tomach. Po które chętnie sięgnę :D.
     Krótko mówiąc, „Syrena” jest tajemniczą, pełną grozy powieścią, która naprawdę zapiera dech w piersiach. Powinna zaciekawić większość osób, mimo, że należy do gatunku dla raczej specyficznej grupy odbiorców. Dorosłym się pewnie nie spodoba. Sama momentami miałam wrażenie, że jestem już na to nieco za stara, ale ono w końcu mijało, a wrażenia zostały pozytywne :).
     Och, no i po raz kolejny zwracam uwagę na okładkę. Na obrazku nawet w połowie nie prezentuje się tak dobrze jak w rzeczywistości.

Autor: Tricia Rayburn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 360
Ocena: 4/6 

3 maja 2013

Dobranoc, panie Holmes

     Każdy fan i wielbiciel zagadek Sherlocka Holmesa nie raz zetknął się z imieniem Irene Adler, pięknej oraz bardzo utalentowanej śpiewaczki i diwy, której niezwykła inteligencja połączona ze sprytem pozwoliły jej na przechytrzenie samego Sherlocka. Irene jest ambitna i pomysłowa, wyznacza sobie wielkie cele i umiejętnie doprowadza do ich spełnienia. Choć mogłaby zostać detektywem o wiele skuteczniejszym niż Holmes, pozostaje złodziejką i oszustką, a także jego wieczną konkurentką. Ale ta rola podoba się jej i kobieta cieszy się z podobnego życia, bawiąc się nim. Jest bez wątpienia najbardziej rozbudowaną i charakterystyczną postacią z całego uniwersum Sherlocka Holmesa. Pomysł napisania o niej osobnej powieści, a nawet ich całej serii, jest strzałem w dziesiątkę. Zadania tego podjęła się utalentowana, amerykańska pisarka Carole Nelson Douglas, której styl, choć może nieco staroświecki (ale to świetnie oddaje klimat tej książki!) do złudzenia przypomina ten Doyle’a, twórcy Sherlocka. Sprawia to, że „Dobranoc, panie Holmes”, czyli pierwszy tom ów wspomnianego cyklu autorki, czyta się tak samo wyśmienicie jak oryginalne opowiadania Doyle’a.
     Akcja cofa nas w czasie do wydarzeń, które miały miejsce jeszcze jakiś czas przed poznaniem się Adler i Holmesa. Podobnie jak Holmes posiadał wiernego przyjaciela i partnera, słynnego Watsona, tak i Irene napotyka na swej drodze osieroconą guwernantkę, która z czasem zostaje jej tzw. „partnerką w zbrodni”. To właśnie ta dziewczyna o imieniu Penelope, lub też „Nell”, opowiada nam całą historię i to jej oczyma poznajemy bliżej Irene i jej dokonania. Jesteśmy świadkami tego, jak Irene rozwiązuje największe zagadki Londynu. Powieść kończy się tam, gdzie zaczyna się rola śpiewaczki w opowiadaniach Doyle’a, także zaczynając od kolejnych tomów mamy okazję poznać kontynuację jej losów i zmagań z Sherlockiem.
     Wszystko toczy się zgrabnie i szybko, książka świetnie oddaje klimat Londynu, brukowanych uliczek, tych wszystkich intryg, zagadek, no i oczywiście klasycznego detektywa Holmesa. Autorka odwaliła kawał dobrej roboty. Koniecznie muszę sięgnąć po kolejny tom tej historii, którą gorąco polecam.
     Na uwagę zasługuje też oprawa graficzna powieści – już dawno nie widziałam tak pięknie wydanej. Śliczna kobieta z okładki jest dosłownie wyjęta spomiędzy stron i linijek, papier przyjemny w dotyku, a całość wprowadza czytelnika w zaciekawienie i odpowiedni nastrój. Jest to pozycja obowiązkowa nie tylko do przeczytania, ale też i zakupu oraz postawienia na półce. U mnie zajmuje honorowe miejsce.

Autor: C. Nelson Douglas
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 384
Ocena: 6/6

14 kwietnia 2013

Triumf owiec


Triumf owiec. Thriller a zarazem komedia filozoficzna - Leonie Swann     "Triumf owiec" to kontynuacja bestsellerowej "Sprawiedliwości owiec", autorki Leonie Swann. Pierwsza część zachwyciła mnie połączeniem kryminału filozoficznego i komedii. Autorka studiowała filozofię, dlatego w książce zawartych było wiele filozoficznych wątków i odniesień. Druga część jest równie ciekawa, śmieszna i ma swoją "kryminalną" fabułę.
     W "Triumfie owiec", stado udaje się w obiecaną podróż po Europie. Nie zdradzę konkretnie o co chodzi, bo jest to część fabuły z pierwszego tomu. Owce znowu wpadają na ślad kryminalnej zagadki, z którą nie radzą sobie ludzie, dlatego też same postanawiają rozwikłać zagadkę by móc się paść w spokoju. W książce jest mnóstwo zabawnych scen i dialogów, właściwie każda strona jest śmieszna, ale nie brakuje też wielu zawiłych wątków kryminalnych, dzięki czemu cały czas coś się dzieje i nie można oderwać się od czytania.
     Podobnie jak w poprzedniej części, autorka przedstawiła życie z punktu widzenia stadka pozornie nierozgarniętych prostych owiec i ludzi. Jak zwykle wygrały zwierzęta. Leonie Swann pokazuje, że choć ludziom wydaje się, że są mądrzejsi od innych gatunków, to tak naprawdę to w prostocie życia zwierząt jest siła i mądrość.
     W "Triumfie owiec" jest zdecydowanie więcej filozofii, sama książka jest dwa razy grubsza od poprzedniej, jednak mi podoba się nawet bardziej niż "Sprawiedliwość owiec". Główny wątek jest bardziej wciągający i trzymający w napięciu, również owce wypadają zabawniej niż poprzednio. Czytając rozmowy między owcami, można paść ze śmiechu. W drugiej części doszło mnóstwo nowych bohaterów nie tylko ludzkich, ale i zwierzęcych jak stado kóz, które toczą wojnę "intelektualną" z owcami.
     Zazwyczaj kolejne części genialnych książek są nieudane, jednak w tym przypadku druga część jest równie wspaniała jak pierwsza, a momentami nawet lepsza, dlatego polecam ją wszystkim, którzy czytali pierwszą i nie tylko, bo nie ma w niej aż tylu odniesień do pierwszego tomu, więc można ją zrozumieć nawet nie czytając serii od początku.

Autor: Leonie Swann
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 452
Ocena: 6/6

26 marca 2013

Sprawiedliwość owiec

"Sprawiedliwość owiec" to pierwsza z dwóch części przygód owiec z Glennkill, autorstwa Leonie Swann. Jest to filozoficzna powieść kryminalna, jednak nie brakuje w niej humoru.
Cała historia zaczyna się, gdy pewne stado owiec w dziwnych okolicznościach traci swojego pasterza. Niezbyt mądre, lecz odważne i sprytne owce postanawiają na własną rękę rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci. Nad tą zagadką głowią się też mieszkańcy wioski, jednak to owce są głównymi bohaterami i to z ich perspektywy prowadzona jest cała akcja.
Autorka książki jest z wykształcenia psychologiem i filozofem, dzięki czemu powieść jest nie tylko filozoficzna, ale też i pełna życiowych sytuacji pokazanych z punktu widzenia owiec i ludzi. łatwo można zauważyć, że niezbyt rozgarnięte zwierzęta widzą wszystko jaśniej, a problemy rozwiązują łatwo i szybko, podczas gdy ludzie komplikują wszystko. To główny motyw psychologiczny tej książki. Jest w niej także dużo filozoficznych myśli, które dodają humoru tej książce. Mimo, że jest to kryminał podczas czytania można się uśmiać do łez, nie tylko dzięki śmiesznym dialogom, ale i opisom postaci i ich charakterów. Dla mnie była to bardziej komedia z wątkiem kryminalnym, niż na odwrót.
Wiele osób twierdzi, że stado owiec było tylko metaforą, a tak naprawdę w książce nie było owiec lecz ludzie, jednak ja się z tym nie zgadzam. Głównym przesłaniem autorki, było pokazanie nam, jak przez rozdmuchiwanie wszystkiego i zbytnie rozmyślanie, komplikujemy każdy, najmniejszy nawet problem, podczas gdy wszystko jest prostsze, gdy podejdzie się do niego bez emocji.
Każda owca jest inna i im bliżej końca książki, tym bardziej zmieniają się ich charaktery. Wszystkie stają się odważniejsze i mądrzejsze, jednak nie tracą nic ze swojego humoru. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie zakończenie, które na pewno nie było przewidywalne. Jest ono zresztą fabułą drugiego tomu o tytule  "Triumf owiec".
"Po "Folwarku zwierzęcym" i "Wodnikowym Wzgórzu" zwierzęta znów przemówiły i powiedziały o ludziach więcej, niż my sami wiemy o sobie."
 "-Jeszcze wczoraj był zdrowy - powiedziała Matylda,nerwowo strzygąc uszami.
-To nie ma nic do rzeczy - zauważył sir Ritchfield,najstarszy tryk w stadzie.-Nie umarł na chorobę.Szpadel to nie choroba."


Autor: Leonie Swann
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 264
Ocena: 6/6

27 listopada 2012

Jak kamień w wodę


http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/103000/103077/352x500.jpgPewnego dnia, młoda kobieta Annie, agentka nieruchomości, prowadzi dzień otwarty sprzedaży pewnego domu. Gdy po całym dniu pracy, w końcu miała zbierać się do domu, nadjeżdża furgonetka. Mężczyzna podający się za klienta, prosi aby Annie została jeszcze chwilkę i pokazała mu dom. Nieświadoma złych zamiarów mężczyzny, zgadza się. Chwilę później zostaje przez niego porwana. I wtedy zaczyna się jej koszmar. Świr, bo tak go główna bohaterka nazwała, wywozi ją do domku w górach i przetrzymuje jako seks niewolnicę. W tej niepozornej chatce, każdego dnia dzieje się dramat. Po roku Annie ucieka. Jednak jej koszmar się nie kończy. Musi się zmierzyć z nowym, nauczyć się żyć z traumą, jaka w niej została. Przeżywa wszystko od nowa, wraz ze śledztwem, które prowadzi policja.  Jedyną osobą, której jest w stanie wszystko opowiedzieć, jest jej psychoterapeutka.
     Jest to wstrząsająca, mocna książka. Jedna z lepszych psychologicznych jakie czytałam. Napisana na zasadzie terapii Annie.  Każdy rozdział to jej kolejna sesja u psychoterapeutki. Książka jest nieprzewidywalna, jej zakończenie było całkowitym zaskoczeniem. Już dawno żadna książka, nie wzbudziła we mnie tyle emocji. W pewnych momentach trzeba odetchnąć, nim dalej będzie się czytać. Kilkakrotnie cisną się łzy do oczu. Po takiej historii, trudno jest przejść do porządku dziennego. Na pewno na bardzo długo pozostanie w pamięci. Młoda kobieta, odnosząca sukcesy, mająca narzeczonego, dom, psa, prowadząca szczęśliwe życie, i nagle jeden psychol zamienił ot tak, jej życie w piekło. Świadomość, że takie historie jak ta w książce, zdarzają się naprawdę, jeszcze bardziej potrafi zdołować. Kupując tą książkę, nie spodziewałam się tak mocnego thrillera. Zwłaszcza, że to debiut Chevy Stevens. Z niecierpliwością czekam na jej kolejną książkę i gorąco polecam "Jak kamień w wodę".

Autor: Chevy Stevens
Wydawnictwo: Świat książki
Liczba stron: 368
Ocena: 6/6

Idealna rodzina


http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/73000/73363/352x500.jpgLosy rodziny Cartretów. Pewnego dnia w letniej rezydencji należącej do rodziny, dochodzi do strasznego wypadku. Najmłodsza córka Jaspera Cartreta, Pam, topi się w niewyjaśnionych okolicznościach, pozostawiając na brzegu swojego synka. Z początku mogłoby się wydawać, że to nieszczęśliwy wypadek, lecz starszy brat Pam, William, jest przekonany, że to morderstwo. Mimo sprzeciwu rodziny, dąży do odkrycia prawdy i trafia na coraz to nowsze ślady. Na światło dzienne wychodzą sekrety rodzinne z przeszłości. Z pozoru kochająca się rodzina, musi się z nimi zmierzyć. 
Powieść z punktu obyczajowego, jest bardzo ciekawa i wciągająca. Co do wątku kryminalnego, praktycznie od początku można się domyślić, kto zabił Pam. Mimo to, w książce znajdziemy mnóstwo uczuć, emocji. Przedstawiony mamy obraz, z pozoru szczęśliwej i kochającej się rodziny, a tak naprawdę rodziny rozpadającej się. Sztucznie utrzymywane więzi, uśmiechy, pogawędki, za którymi kryją się wzajemne pretensje i żale. W tym przypadku powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, jest jak najbardziej trafne. 
Z początku fabuła może wydawać się trochę nudna, lecz z każdym rozdziałem coraz bardziej się rozkręca. Po okładce i opisie książki, spodziewałam się mrocznego kryminału, a jest to bardziej powieść obyczajowa z kryminalnym wątkiem. :) Co do zakończenia, byłam trochę rozczarowana.

Autor: Pam Lewis
Wydawnictwo: Świat książki
Liczba stron: 304
Ocena: 4/6