Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

3 czerwca 2019

Akuszerka z Sensburga - Katarzyna Enerlich

 Tym razem recenzja jednej z powieści Katarzyny Enerlich. To pisarka, która znana jest z pewnego wyrazistego stylu. Właściwie już po samej okładce można zgadnąć kto jest autorem, tak samo jak wystarczy fragment jej powieści, żeby rozpoznać jej nazwisko. Nie jest to wada, raczej cecha. Enerlich jest bardzo dobrą pisarką, uwielbianą zwłaszcza przez fanów ekologicznego stylu życia i Mazur. To także rzeczy, które ona sama kocha prywatnie i z powodzeniem można to odczuć w jej książkach. 

Podobnie jak wiele poprzednich razy, także i teraz fabuła rozgrywa się w malowniczych sceneriach. Wszystko ma miejsce w dawnych mieścinach, dziś już nie istniejących lub noszących kompletnie inne nazwy, z rozpoczynającą się wojną w tle. Główną bohaterką jest Stanisława, bardzo młoda kobieta, której życie nagle wywraca się do góry nogami. Praktycznie jednocześnie traci ukochanego męża i zyskuje ich wspólne dziecko, co z pewnością jest jej motywacją, siłą i motorem do działania. Stanisława musi otrząsnąć się z tragedii, bo przed nią wyzwanie, na które długo czekała i przygoda, którą wyobrażała sobie zupełnie inaczej. Życie jednak nie pyta o zdanie i wprowadza własne porządki, a dziewczyna jest typem wojowniczki, która mierzy się z przeciwnościami losu, zamiast załamywać ręce i płakać w kącie. Jednocześnie coś w Stanisławie umiera, nie tylko miłość jej życia, ale i jej własne spełnienie. Bohaterka od zawsze marzyła o byciu pielęgniarką, było to jej osobiste życzenie do siebie samej, które nagle musi porzucić, żeby zająć się domem, córeczką Marianną i zapewnieniem bytu sobie i dziecku.  Jednak nie wszystko stracone, Stanisława dostaje szansę na zmianę swojego życia, otoczenia i kariery. Trochę jako zadośćuczynienie, życie rzuca jej szansę i wyzwanie w jednym i nie dowierzając, Stanisława zostaje pomocą akuszerki, zielarki i znachorki w jednym, szkoli się i zyskuje wiedzę, która pozwala jej rozwinąć własne skrzydła i zyskać uznanie i szacunek mieszkańców. Jest to coś, co dziewczyna robiła od dawna, jej pasja i marzenie, od dawna interesowało ją pomaganie innym, zielarstwo i medycyna naturalna. Jednak kobietę czeka więcej zawirowań, podróży i odkryć. Wkrótce ponownie wyrusza w drogę, aby odnaleźć nie tylko swój cel, spełnienie ale i samą siebie. 

Ta książka jest napisana w oparciu na dawnych historiach, stylu życia i obrzędach, a jednak świetnie wpisuje się w dzisiejszy trend na silne, feministyczne bohaterki. Stanisława jest odzwierciedleniem wszystkich tych cech, to kobieta bardzo silna, mądra i znająca swoją wartość. Oczywiście, mierząc się z nowymi wyzwaniami wątpi w siebie i ma wiele obaw, ale koniec końców zawsze stawia czoło wszystkim przeciwieństwom i udowadnia, że silną wolą i samozaparciem naprawdę da się osiągnąć nawet najdalsze cele i zamierzenia. Bardzo podobało mi się to, że autorka wprowadzała nas w historię wszystkich użytych w książce lokalizacji, dzięki czemu łatwo było wyobrazić sobie wszystkie te piękne krajobrazy, miejsca i osady.  Dużym plusem jest też to, że Katarzyna Enerlich we wszystkich swoich powieściach stawia na główne bohaterki. Zdarzają im się romanse, przygody i dramaty, ale jednak zawsze najważniejsza jest główna postać i jej odczucia i to na niej opiera się cała historia. Mimo, że akcja ma miejsce w dosyć odległym czasie, to jednak nie ma tu tego dawnego poświęcenia kobiet dla domu, związku i rodziny. To taki trochę feministyczny, nowoczesny ukłon dla czytelniczek od autorki, który sprawia, że książki dużo zyskują.

Kuracja dla serca - Agnieszka Szacka

  "Kuracja dla serca" to jedna z najlepiej ocenianych ostatnio książek, przynajmniej tych z polskiej półki. Autorka jest debiutantką choć z doświadczeniem. Zanim zajęła się pisarstwem na szeroką skalę, podejmowała się wielu innych zawodów, przez jakiś czas mieszkała we Francji, a obecnie prowadzi wraz z mężem schronisko dla koni. Można powiedzieć, że jest to jej debiut, ale tak naprawdę jest to po prostu pierwsza powieść, którą Agnieszka Szacka zdecydowała się pokazać światu, jej szuflada pełna jest wielu innych tytułów, na pewno równie ciekawych.


 Na samym początku uprzedzam, że jest to powieść-klasyka. Trochę obyczajówki, trochę romansu, czyli trochę gatunek, który kojarzy się wszystkim głównie z zimowym czasem. Jednak dodam od razu, że ta konkretna jest naprawdę udana i świetnie nada się na podróż, bo czyta się bardzo lekko i szybko, a przy tym nie traci się przy niej wielu nerwów co jest zdecydowanie plusem w przypadku wyboru książek na wakacje.

Główną bohaterką jest kobieta dojrzała, Renata. Jest singielką, ma dosyć ustabilizowane życie, choć trochę monotonne i samotne. Można stwierdzić, że jej jedynym problemem jest zdrowie. Cierpi na problemy z sercem i nerwami, co źle wpływa na samopoczucie jej i osób z jej otoczenia, które martwią się o kobietę. Właśnie z powodu stanu zdrowia, Renata wybiera się na odpoczynek i leczenie do sanatorium w Nałęczowie. Jednym z najbardziej popularnych w kraju. Jednak jeszcze przed wyjazdem kobieta napomina zarówno siebie jak i swoją córkę, że nie zamierza potwierdzać żadnych stereotypów o emerytach w sanatorium. Nie pisze się na żadne potańcówki, romanse, znajomości i cały ten niepotrzebny bałagan. Jest nastawiona tylko i wyłącznie na zdrowie. Jednak jak się można spodziewać, nie będzie tak gładko i prosto jak chciała. Życie zawsze pisze scenariusze, których my chcemy uniknąć. Dlatego też Renata poznaje w sanatorium wdowca, Pawła, który jak na złość by utrzeć jej nosa, okazuje się być kardiologiem i lekarstwem na jej serce, choć bardziej w postaci siebie samego niż jakiegoś medykamentu z apteki. Nie oznacza to jednak , że już od pierwszego spotkania Renata rzuca mu się w ramiona, wręcz przeciwnie, jej pierwsze wrażenie jest bardzo negatywne. Paweł jest dosłownie ucieleśnieniem wszystkich cech, jakich Renata nie cierpi nie tylko w mężczyznach ale i ludziach ogólnie.Może właśnie dlatego, według zasady "przeciwieństwa się przyciągają", to właśnie w Pawle zakochuje się już od początku pobytu. Z Pawłem jest nieco inaczej, bo chociaż odwzajemnia fascynację, a może i nawet uczucie, to jednak boryka się on z wciąż nie uspokojonymi emocjami po utracie żony. Musi sam poukładać siebie i swoje życie, zanim zacznie je budować na nowo.

Największym plusem książki i jednocześnie najważniejszym jest to, że postacie są nie tylko realne, ale i budzące sympatię. Książkę czyta się tak lekko głównie dlatego, że bohaterowie są łatwi do zrozumienia, nie irytują, można się z nimi utożsamić i zrozumieć ich działania. Z początku bałam się, że postać Pawła będzie jedną z tych, które otrzepują się po śmierci bliskiej osoby jak po deszczu, przez co ciężko by było go polubić, ale jest to bohater bardziej złożony, nie rzuca się od razu na Renatę, zapominając całkiem o żonie. Jego dylematy i rozterki są bardzo fajnie pokazane, nie ma tu zbytniego wdawania się w psychologiczne wątki, a jednak świetnie wytłumaczono jego zachowanie i pokazano jak przechodził żałobę i uczył się życia od nowa. Również Renata nie jest dezorientującą bohaterką, bo takie spotyka się najczęściej. Ona nie zmienia się z dnia na dzień, nie stara się osaczyć Pawła, ani nie zmienia swojego charakteru z rozdziału na rozdział. Wciąż pozostaje sobą, tylko bardziej otwartą i godzącą się z tym, że mimo zapewniania rodziny i samej siebie, zakochała się i musi jakoś ułożyć sobie życie z tym nowym odczuciem.  Cała książka jest naprawdę świetnie napisana i oczywiście, fabuła nie jest szokująca ani zaskakująca bo przecież każdy wie jak wyglądają schematy w tym gatunku, ale tutaj było to wciągające i przyjemne dzięki zarówno stylowi autorki, jak i samej historii, dobrze przemyślanej i rozplanowanej. Na pewno dobry wybór na wakacje.

29 maja 2019

Wybór Sary-Rebecca St. James, Nancy Rue

"Wybór Sary" to książka, która spodobała mi się z opisu właściwie od razu, bo jest trochę inspirowana historią Scrooge'a. Główną bohaterką jest oczywiście Sara. To kobieta, która raczej ma poukładane życie i plany. Marzy o awansie i jak się można domyślić, dostaje go. Jej życie jest już na pozór spełnione i szczęśliwe. Można powiedzieć, że ma wszystko, jest w dobrym związku, ma pracę, którą lubi i spokój. Właśnie wtedy wszystko się wali, jak domek z kart. Sara dowiaduje się, że jest w ciąży. Ta informacja niweczy wszystko o co tak walczyła przez ostatni czas. Okazuje się, że nie jest to dla niej dobra nowina z wielu powodów Dopiero będąc przy nadziei dziewczyna zaczyna zastanawiać się nad swoim związkiem i jego wadami, nad tym co tak naprawdę znaczy dla niej rodzina i czy wymarzona praca to naprawdę szczyt jej marzeń. Powoli kwestionuje wszystkie aspekty swojego życia. Nie pomagają jej też w tym otaczający ją ludzie. Z jednej strony rodzina i nie idealny ukochany, z drugiej znajomi i środowisko branżowe. Kobieta musi podjąć szybką decyzję w sprawie swojej ciąży. Będąc osamotniona i w rozterce, otrzymuje kartkę świąteczną od nieznajomej. Właśnie wtedy doświadcza trzech wizji przyszłości. Mają one pomóc jej wybrać najlepszą drogę i podjąć dobrą decyzję.
Jak wspomniałam, trochę przypomina mi to Opowieść Wigilijną, tym bardziej, że tu też użyto motywu świąt. Nie jest to jednak całkowicie zgapione, autorki raczej jedynie zainspirowały się tą historią i zrobiły to w bardzo delikatny sposób. Jak można się było spodziewać, jest to oczywiście literatura chrześcijańska, więc pojawia się motyw wiary. Główna bohaterka odwołuje się do religii w swoich zmaganiach z podjęciem decyzji, w pewnym momencie zaczyna nawet wierzyć, że wizje i cała historia z nieznajomą, to sygnały od Boga, które mają jej pomóc. Jednak tak jak zawsze, ta chrześcijańska część powieści nie jest przytłaczająca, ani nachalna więc nawet dla osób niewierzących nie będzie to zbyt odczuwalne. "Wybór Sary" to raczej historia obyczajowa, trochę psychologiczna, na pewno nie sztampowa. Oczywiście w pewnych gatunkach trudno o całkowite zaskoczenie czy zwrot akcji, ale w tym przypadku cała fabuła od samego początku była dosyć ciekawa i wciągająca. Zmieniłabym co niektóre zakończenia mniejszych wątków, ale ogólnie zakończenie było dosyć satysfakcjonujące i raczej nie ma tu większych niedopatrzeń, do których można by się było przyczepić.

19 czerwca 2013

Maria. Droga do szczęścia

Już dawno nie spotkałam się z tak dziwną książką jak „Maria”. Powieść jest bardzo dramatyczna i wzruszająca, bazuje na niespotykanych pomysłach i jest bardzo oryginalna. Z początku trudno było mi się za nią zabrać, jednak po trzech pierwszych stronach wciągnęłam się i ciągle było mi mało tych bohaterów, ich przygód, całej akcji – chciałam więcej, więcej i więcej. Zakończenie pozostawiło po sobie uczucie nasycenia i ogólnego zadowolenia, jednak żal było rozstawać się z tą historią. Już zawsze będzie mi jej brakować. Będę tęsknić za postaciami – Marią i Karolem – oraz ich losami, jednak przede wszystkim brakować mi będzie tego wyjątkowego klimatu i czaru, jakim niewątpliwie jest wiernie odzwierciedlona, niemiecka wioska z przełomu XIX wieku.
Miejsce to – zwane Kleinern – z początku wydaje się być brutalne: mieszkańcy żyją co najmniej niepoprawnymi moralnie tradycjami, kobiety zaś mają mało praw i traktowane są oczywiście gorzej od mężczyzn. Żyją tu Maria i Karol – dwójka zakochanych w sobie bez pamięci ludzi, którzy już wkrótce mają zostać rodzicami. Związkowi temu sprzeciwia się jednak uparty ojciec dziewczyny. Gdy dowiaduje się o poczęciu dziecka, wyznaje w końcu swoje powody – Karol i Maria są rodzeństwem. Wiadomość ta spada na nich jak grom z jasnego nieba. Młodzi szybko rozumieją, że od teraz są okryci hańbą, a mieszkańcy odrzucają ich, jakby byli przeklęci. Połączeni szczerym, prawdziwym uczuciem jednak, Maria i Karol myślą wyłącznie o tym, by zapewnić dom i szczęśliwe, godne życie dla swego dziecka. Pragną być dla niego rodziną, planują więc odejście z wioski i podróż do miejsca, gdzie nikt ich nie zna i będą mogli zacząć zupełnie od nowa. W tym celu wypływają do Ameryki.
Trudno nazwać Kleinern ważnym miejscem akcji. Tam wszystko się co prawda zaczyna, losy Marii prowadzą nas jednak przez następne strony, przez ocean, aż do Nowego Świata. Bohaterowie napotykają jeszcze na wiele przeszkód, ale też na parę radosnych momentów pełnych nadziei. Wszystko sprowadza się ostatecznie do tego, że Maria musi dokonać bardzo ważnych wyborów. Czy w imię miłości warto poświęcić wszystko, co było jej dane od dnia narodzin? No i czy miłość jej i Karola ma choć ułamek szansy na przetrwanie?
Mi ta powieść ogromnie się podobała, nawet mimo tego, że z góry przewidziałam prawdopodobne zakończenie. Jest pełna wrażeń, cieszy samo jej czytanie. Pochłonęłam ją jednym tchem, jest pisana bardzo lekkim, konkretnym stylem i pozbawiona obszernych opisów, szczegółów, akcja posuwa się więc naprzód szybko i krótko mówiąc, ciągle jest ciekawie. Styl autora przypadł mi do gustu, chętnie zapoznam się z jego twórczością.
Jak można się domyślić, książka trafia na półki „ulubione” i „na pewno wrócę w przyszłości” ;). Uwielbiam wyszukiwać podobne perełki i się nimi dzielić, a „Maria” na pewno jest cennym znaleziskiem.
Na zakończenie słów parę o wydaniu – dlaczego wszystkie książki nie mogą się tak starannie prezentować? Schludne wnętrze oprawione ciekawą, zachęcającą okładką. Ogólnie rzecz biorąc – piękne wydanie. I jak świetnie prezentuje się na półce ;).
Polecam!

Autor: Heinz-Lothar Worm
Wydawnictwo: Promic
Liczba stron: 208
Ocena: 5/6

5 czerwca 2013

Anioł stróż



      „Anioł stróż” to kolejna powieść jednego z moich ulubionych autorów, którą miałam okazję przeczytać. Tym razem znowu jednak się zawiodłam. Książka jest bardzo ciekawa, ale nie potrafiłam polubić głównej bohaterki Julie, oraz innych postaci w niej występujących. Często czułam wręcz irytację do nich przez co długo zajmowało mi czytanie tej historii. W sumie najbardziej polubiłam psa Śpiewaka, który w książce odgrywa ważniejszą rolę.
     Powieść opowiada o młodej 25-letniej kobiecie Julie, która została wdową. Próbuje się otrząsnąć po tragedii jaka ją spotkała, czyli utracie męża. Udaje jej się to powoli właściwie za jego sprawą, gdyż pewnego dnia Julia dostaje od niego list, w którym jej mąż obiecuje, że zawsze będzie jej aniołem stróżem. Oprócz listu dołączony jest także prezent – dog niemiecki. Według kobiety najbrzydszy szczeniak świata, ale bardzo go pokochała i pomógł on jej znów stanąć na nogach.
     Oprócz Śpiewaka, bo tak nazwała psa główna bohaterka, Julie może liczyć na swoich wiernych przyjaciół, którzy byli także przyjaciółmi jej męża, oraz na jego ciotkę u której pracuje w zakładzie fryzjerskim. Gdy Julie w końcu postanawia znów żyć jak dawniej, zaczyna umawiać się na randki. Poznaje przystojnego Richarda, który wydaje jej się być idealny. Budzi on jednak zazdrość u Mike’a, najlepszego przyjaciela kobiety i jej zmarłego męża, który od dawna jest w niej zakochany. Richard nie przypada także do gustu Śpiewakowi, który już od pierwszego spotkania nie ukrywa niechęci do mężczyzny. Pies natomiast darzy wielką sympatią Mike’a, z którym spędza sporo czasu. Po pewnym czasie okazuje się, że jeden z mężczyzn jest bardzo niebezpieczny i zamienia życie Julie w prawdziwy koszmar.
     Jak dla mnie książka była zbyt przewidywalna, a główna bohaterka wręcz nieodpowiedzialna i bardzo bezmyślna. Początkowo książka była bardzo nudna i ciągnęła się niesamowicie. Dopiero od połowy akcja się rozkręciła i zaczęłam czuć jakieś emocje. Myślę, że Sparks tym razem przesadził z drążeniem w kółko niektórych wątków, książka mogła być zdecydowanie krótsza, a akcja przyśpieszona. Według mnie nie udało mu się połączenie w tym przypadku romansu i thrilleru, o wiele lepiej mu to wyszło w „Bezpiecznej przystani”, którą z kolei uważam za jego najlepszą powieść.
     Mimo pozytywnych opinii na temat tej książki, zapewnianiu przez czytelników niezapomnianych wrażeń i napięcia, ja nic takiego nie czułam. Szczerze mówiąc najbardziej w całej książce zauroczył mnie pies :).

Autor: Nicholas Sparks
Wyd. Albatros
Ilość stron: 464
Ocena: 3/6

4 czerwca 2013

Zwycięzca bierze wszystko

     Popularne od wielu lat Harlequiny nigdy nie były moim gatunkiem. Mimo, że lubię książki romantyczne, takie typowe romanse nie są w moim stylu. Jednak przeglądając antykwariat Stara Dobra Książka mój wzrok przyciągnęła właśnie ta okładka. Po przeczytaniu opisu książki w internecie, wiedziałam już, że bardzo chcę przeczytać tą książkę. Jakie było moje zdziwienie gdy w domu odkryłam, że jest to powieść Harlequina na co szczerze mówiąc nie zwróciłam wcześniej uwagi. Jednak po przeczytaniu tej pozycji, już wiem, że na pewno bliżej zapoznam się także z innymi tytułami wydawnictwa Mira.
     "Zwycięzca bierze wszystko" to oczywiście powieść o miłości. Jednak nie jest to przesłodzone romansidło, z czym zawsze kojarzyły mi się Harlequiny.:)
     Główną bohaterką jest Laura. Młoda kobieta sukcesu, z powodzeniem kierująca znanym hotelem w San Francisco. Laura nie ma rodziny, a jedynie matkę. Pech sprawia, że gdy kobiety wybierają się w deszczowy wieczór na przyjęcie, w ich auto uderza ciężarówka. Matka dziewczyny umiera w jej ramionach, wyznając przed śmiercią, że jej ojciec wcale nie umarł na wojnie jak jej zawsze wmawiała, a prawdę o nim wyzna jej wujek Paul. Laura dowiaduje się, że jej ojciec umarł całkiem nie dawno, na dodatek posiadał żonę i dzieci. Niedługo potem za pośrednictwem swego zaufanego przyjaciela, kontaktuje się z nią jej nieznana babcia, Olivia, właścicielka jednej z największych sieci hoteli w Nowym Orleanie. Pragnie by Laura jako jej wnuczka, o której dowiedziała się nie dawno, przejęła piecze nad rodzinnym biznesem. Kobieta nie ma jednak zamiaru nawiązywać więzi z nową rodziną. Nie jest to jednak takie proste, bowiem do Nowego Orleanu przyciąga ją nie tylko perspektywa odkrycia prawdy o ojcu, ale i przystojny przyjaciel babci, Josh, do którego Laura zapałała sympatią...
     "Zwycięzca bierze wszystko" to książka, którą czyta się szybko i w jeden wieczór. Akcja rozwija się bardzo szybko ale nie chaotycznie. Wbrew temu czego się spodziewałam, romansu było stosunkowo mało. Więcej skupienia przypadło raczej na relacje rodzinne, wątki "biznesowe". Temat przewodni czyli hotelarstwo, zostały bardzo ciekawie przedstawione. Cała fabuła wyjątkowo przypadła mi do gustu a sposób pisania autorki, lekki i prosty, a także postaci, które naprawdę dały się lubić, sprawiły, że mam ochotę sięgnąć po kolejną powieść tej autorki. Jedyne co drażniło mnie podczas czytania, to główny bohater, Josh. Jego pewność siebie i poufałość w stosunku do Laury często doprowadzały mnie do wrzenia:), jednak po przeczytaniu całości, nie wyobrażam go sobie inaczej.
     Polecam tę książkę wszystkim, nawet tym, którzy na co dzień stronią od Harlequinów, bo na swoim przykładzie mogę zapewnić, że czasem pozory mylą.

Autor: Metsy Hingle
Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 384
Ocena: 4/6

Za książkę dziękuję uprzejmie Antykwariatowi Stara Dobra Książka:




3 czerwca 2013

Marcowe fiołki

     "Marcowe fiołki" to powieść autorstwa Sarah Jio. To pierwsze moje spotkanie z nią i od razu udane. Książka ta stała się jedną z moich ulubionych. Nie jest to tradycyjna powieść obyczajowa z romansem w tle, lecz piękna, refleksyjna historia o kobiecie, która w poszukiwaniu szczęścia udaje się w podróż, przy okazji odkrywając tajemnicę sprzed lat.
     Emily właśnie rozwiodła się z mężem. Wciąż nie może dojść do siebie i otrząsnąć się z zagubienia. W dodatku kiedyś była znaną pisarką, która wydała bestseller, a teraz nie ma pomysłów na książkę. Przyjaciółka  namawia ją do podróży, aby mogła z dala od wszystkiego poukładać sobie wszystko w głowie i poczuć wenę do pisania. Początkowo sceptyczna, Emily zgadza się z jej radą i udaje do małego miasteczka koło Seattle - Beinbridge, gdzie dom ma jej ciotka Bee. To ekscentryczna starsza pani, niezbyt lubiana przez matkę głównej bohaterki. Jednak to u niej Emily odnajduje przystań na trudne czasy i to ona zawsze była jej powierniczką. Na wyspie kobieta powoli układa sobie życie, spędza beztroskie chwile w towarzystwie ciotki i jej przyjaciółki, a także poznaje przystojnego Jack'a, dla którego traci głowę. Jednak w trakcie pobytu w Bainbridge, Emily odkrywa rodzinną tajemnicę sprzed lat, która wszystko zmienia wpływając nie tylko na jej relacje z rodziną, ale i Jackiem...
     Marcowe fiołki to niezwykle wciągająca powieść. Główna bohaterka wyjeżdża w podróż już na samym początku książki i to na wyspie dzieje się większość akcji. Nie mogłam oderwać się od czytania i mimo, że były rozdziały, w których nie było akcji, wcale mnie one nie nudziły. To zasługa także tego, że Sarah Jio ma niesamowity talent do opisywania "poboczności", dzięki czemu nawet trwający dwie strony opis śniadania i krajobrazu, był bardzo ciekawy. To co mi się bardzo podobało, to ciągłe rozwijanie wątków. Gdy już myślałam, że zrozumiałam i rozgryzłam jakąś zagadkę, autorka wprowadzała nowe fakty lub postaci, które niweczyły moje genialne teorie:)
     Na pewno jest to jedna z tych lektur, które na bardzo długo zapadają w pamięć. Jest pełna refleksji i napawa nadzieją. Czytając cały cza miałam ochotę wybrać się do Bainbridge i spędzić czas w miejscach odwiedzanych przez bohaterkę.
     Marcowe fiołki to piękna historia o odzyskiwaniu wiary w siebie i w przyszłość, odnajdywaniu prawdziwego sensu życia, miłości i prawdy. Naprawdę piękna i nieprzewidywalna. Zdarzają się czasem książki, które stają się ulubionymi i które zapadają w pamięć i ta jest dla mnie jedną z nich. Mimo, że dla wielu osób nie wyróżnia się zbytnio od innych z tego gatunku, dla mnie jest jedną z najpiękniejszych jakie czytałam.:) Polecam szczególnie jako lekturę wakacyjną.

Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 304
Ocena: 5/6

31 maja 2013

Uratuj mnie

     "Uratuj mnie" to kolejna książka Guillaume Musso, z jaką miałam przyjemność spędzić czas.:) Bardzo lubię jego książki, bo cały czas coś się w nich dzieje, z każdą stroną przybywa coraz więcej wątków i akcji, aż fabuła staje się naprawdę trudna do ogarnięcia, po czym na koniec zawsze wszystko w prosty i konkretny wyjaśnia się.
     Całą historię poznajemy od spotkania Juliette. To młoda francuska, która przyjechała do USA w nadziei na spełnienie swoich marzeń o byciu znaną i uwielbiana aktorką, czego nie za bardzo pochwala jej rodzina. Kobieta nie zraża się jednak i wytrwale próbuje. Kiedy jej nadzieje nie przynoszą rezultatów, postanawia pokornie wrócić do Francji do rodziny. Przypadek sprawia, że na ulicy wpada na Sama, młodego lekarza z tragiczną przeszłością, próbującego pozbierać się po samobójczej śmierci żony. Nieufni wobec miłości, udają przed sobą kogoś kim nie są. Ona prawniczkę, on żonatego mężczyznę. Jednak miłość jest silniejsza i para spędza ze sobą weekend. Po wspólnie spędzonym czasie, w wyniku różnych okoliczności losu, zakochani rozstają się. Jakiś czas później Sam dowiaduje się, że samolot, którym leciała Juliette rozbił się w trakcie podróży. Jego życie znowu lego w gruzach. Dowiaduje się jednak, że kobieta w ostatniej chwili zrezygnowała z lotu i żyje. Jego radość nie trwa jednak długo, bo kontaktuje się z nim niejaka Grace. Kobieta twierdzi, że została przysłana na Ziemię by zabrać ze sobą Juliette, której śmierć jest przesądzona i  cokolwiek zrobiłby Sam, ona znajdzie sposób by dziewczyna umarła w ciągu kilku dni... Rozpoczyna się walka Sama ze śmiercią, a stawką jest życie ukochanej.
     Książka od początku wciąga, właściwie bohaterowie poznają się od razu i zakochują w sobie. Wątek romantyczny rozwinął się bardzo szybko i nie był nudny. Jednak "Uratuj mnie" to nie tylko romans. Właściwie kończy się on już parę rozdziałów później, a potem wątki stają się kryminalne. To lektura dla każdego, bo nie tylko trzyma w napięciu, ale i dostarcza wrażeń. Są w niej porachunki gangów narkotykowych, morderstwa, porwania i wątki "nie z tego świata". Muszę przyznać, że to emocjonująca i niezwykle wciągająca lektura, ale przede wszystkim bardzo "nerwowa".:) Czytając nie byłam zrelaksowana, a raczej przeżywałam wszystko razem z bohaterami. Książka bardzo trzyma w napięciu na plus. Można się jednak trochę wzruszyć pobocznymi wątkami. To pomieszanie różnych gatunków, ale dobrze wyważonych, co sprawia, że ta lektura jest dobra dla każdego. Do tego łatwo i szybko się ją czyta i pomimo ilości stron, można ja pochłonąć w jeden dzień!
     Guillaume Musso to autor, po którego książkach czuć, że ma duże zacięcie kryminalne. Z "przeglądu" w internecie wiem, że wiele osób zarzuca mu, że za dużo w jego książkach jest thrilleru i sensacji, walk i grozy, ale ja uważam, że on doskonale potrafi zrównoważyć romantyzm i akcję, co czyni jego książki wyjątkowymi, nie są to przesłodzone romanse. "Uratuj mnie" jest tego dowodem i przyznam się, że to pierwsza książka, w której naprawdę byłam zaskoczona z każdym rozdziałem. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i wątków i gdy już wyobrażałam sobie jak skończy się dana sprawa, Musso obracał wszystko do góry nogami. Kompletnie nieprzewidywalna powieść. Polecam wszystkim.

Autor: Guillaume Musso
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 365
Ocena: 5/6

25 maja 2013

Wybór


Wybór - Nicholas Sparks      "Wybór" to kolejna książka Nicholasa Sparksa. Moim zdaniem jedna z jego najlepszych powieści. Różni się od innych zaskakującą fabułą i zwrotami akcji.
     Jest to opowieść o młodym weterynarzu Travisie Parkerze, który mieszka samotnie ze swoim ukochanym psem, jest niezależny ale w głębi duszy rodzinny. Ma oddaną grupę przyjaciół, jednak jest samotny. Do sąsiedniego domu wprowadza się młoda, atrakcyjna i równie samotna choć będąca w stałym związku kobieta - Gabby Holland. Nie jest ona szczęśliwa ze swoim narzeczonym. Podobnie jak Travis, ma ukochaną suczkę, swoją najwierniejszą przyjaciółkę. To właśnie za sprawą psów, ta parę połączy przyjaźń, a potem miłość. Jednak nic nie jest dane na zawsze, a wszystko można stracić w jednej chwili.
     "Wybór" nie jest jednak tylko romansem. Bohaterowie zakochują się w sobie w zasadzie już na samym początku i są razem wcześniej niż przed połową książki. Reszta poświęcona jest innym wątkom, bardzo wciągającym i ciekawym. Cała opowieść nie jest więc skupiona na wątku romantycznym, na tym jak się poznają, zakochują itd. tylko na życiu. Problemach i tragediach. Mimo to, nie jest nudna, wręcz przeciwnie. Różni się od innych tytułów z tego gatunku. Jest kompletnie nieprzewidywalna i bardzo wciągająca. Czytając początek w ogóle nie spodziewałam się takich wątków i akcji. Bałam się też o zakończenie, bo fabuła zdawała się iść tylko w jedną stronę, ale na szczęście książka jest tak napisana, że cały czas zaskakiwały mnie kolejne rozdziały i wszystko kończyło się inaczej niż przewidywałam.
     Jest to też idealna książka dla osób, które lubią wiedzieć co się dzieje "potem, kilka lat później". Sparks pokazał nie tylko połączenie się Travisa i Gabby, ale i trochę ich życia na co dzień. Głównym przesłaniem jakie wypływa z tej książki, jest to, że miłość pokona wszystkie przeszkody, a nadzieja naprawdę czyni cuda.
     Jeśli chodzi o bohaterów, wszyscy byli "do lubienia":) Główny bohater od początku przypadł mi do gustu, podobnie jak Gabby, ale trochę pod koniec zniszczono mi jej charakter. Jednak czytając wszystkich się lubi. Bardzo zabawni byli przyjaciele Travisa. Ogólnie cała książka była bardzo lekka, przyjemna i pomimo niektórych wątków, bardzo odprężająca. To inteligentna i refleksyjna lektura na lato. Wzrusza i zabiera trochę nerwów:), ale w pozytywnym sensie. Polecam wszystkim, którzy lubią trochę komedii romantycznej z dramatyzmem w tle.:)

Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 336
Ocena: 4/6

22 maja 2013

Sklepik z niespodzianką. Bogusia

     "Sklepik z niespodzianką" to ostatnio najbardziej znana polska seria książek. Zresztą jej autorka, Katarzyna Michalak również jest w Polsce ostatnio bardzo popularna. Za tą serię chciałam się zabrać od dawna i w końcu mi się udało. Pierwszą "częścią" tej serii jest "Bogusia".
     Bogusia to młoda 26-letnia kobieta, która właśnie wraca z Holandii. W drodze powrotnej, przejeżdża przez małe nadmorskie, urocze miasteczko "Pogodna", w którym zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Jako, że Bogusia jest marzycielką i romantyczką, postanawia nie wracać do domu tylko zatrzymać się w miasteczku. Wynajmuje sklepik i mieszkanie nad nim.
     "Sklepik..." to bardzo lekka i przyjemna powieść. Idealna na wakacje. Główna bohaterka bardzo przypadła mi do gustu i na szczęście nie jest denerwująca co się często zdarza, chociaż sposób w jaki pisze Katarzyna Michalak sprawiał czasami, że Bogusia wydawała się strasznie staroświecka i momentami aż nie pasowała do innych bohaterów. Jednak to były tylko pojedyncze przypadki i ogólnie wszyscy bohaterowie byli bardzo fajni, oprócz Konstancji i Igora oczywiście, ale nie będę zdradzać ich wątków:)
     Książka od początku do końca była bardzo ciekawa, przyjemna i wciągająca, ale na początku prawie nic się nie działo oprócz aklimatyzowania się Bogusi w miasteczku. Dopiero w połowie książki pojawiły się jakieś wątki "akcji" przez co pierwsze sto stron trochę niecierpliwiło, bo nie mogłam się doczekać kiedy w końcu zacznie się coś dziać. Jednak nie jest to wada bo nawet te początkowe opisy miasteczka, sklepiku i ludzi były ciekawe.
     To co mi nie przypadło do gustu, to opowieści Bogusi. Gdy już urządziła się w Pogodnej, zaprzyjaźniła się bliżej z miejscową radną Adelą, panią weterynarz Lidką i emerytowaną psycholog Stasią i spotykały się razem często na plotki. Wtedy Bogusia zaczynała opowiadać jakąś wymyśloną przez siebie historię i mnie niestety strasznie one nudziły. Kusiło mnie żeby je ominąć, ale jakoś zdołałam je przeczytać. Jedna działa się w czasie wojny, druga w jeszcze bardziej zamierzchłych czasach, nie przypadły mi do gustu.
     Jednak książka jest naprawdę relaksująca i dawno już nie czytałam czegoś tak lekkiego i optymistycznego. Nie ma w niej wielkich dramatów, ale bohaterowie mają swoje tajemnice i problemy, a na koniec wychodzi na jaw dosyć kryminalny wątek i nie mogę się doczekać kiedy przeczytam drugą część i dowiem się o co chodzi. Czytając czułam się jakbym znała wszystkich z Pogodnej i sama miałam ochotę się tam przeprowadzić. Czasami niektóre osoby w książce były wręcz przesłodzone i całe miasteczko wydawało się aż nierealne, ale to tylko dodawało uroku. Najbardziej w całej książce podobało mi się to, że dużą uwagę autorka skupiła na zwierzętach, a wszyscy bohaterowie byli wielkimi miłośnikami nie tylko psów i kotów, ale i zwierząt dzikich.
     "Sklepik z niespodzianką" to nie tylko bardzo ciepła, wzruszająca i przyjemna lektura ale i mnóstwo przepisów na ciasta. Nie wiem czy Katarzyna Michalak piecze, ale co kawałek umieszczała wspaniałe przepisy na różne ciasta i czekolady do picia o różnych smakach. Czytając cały czas chciało mi się czegoś słodkiego.:) W ogóle bardzo dużą wagę przywiązała do jedzenia bo w książce jest wiele opisów pysznych serników, ptysi, ptasiego mleczka i czekolady.
     Trochę zawiodłam się gdy wprowadzono wątek z rodzicami Bogusi. Przez cała książkę byli super idealnym dodatkiem do historii Bogusi, a na koniec przez wątek z nimi trochę zepsuł mi się ich obraz, postaci. Nie spodziewałam się też takiego obrotu spraw jeśli chodzi o wątki miłosne głównej bohaterki. Jednak całość wyszła super lekko i mam nadzieję, że kolejna książka z tej serii jest przynajmniej tak dobra jak ta. Mimo, że Katarzyna Michalak ma parę manier które czasami już się nudzą i strasznie denerwują, to polecam "Sklepik z niespodzianką-Bogusię" wszystkim, szczególnie na lato.

Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Liczba stron: 314
Ocena: 5/6

20 maja 2013

Książki od wydawnictwa TRIO

  

      "Droga i pamięć. Przez Syberię na Antypody" to historia Krystyny Tomaszyk, którą w książce poznajemy jako dziewczynkę. Opowieść jej życia rozpoczyna się tuż przed II wojną światową, gdy wraz z rodziną (bratem i rodzicami) mieszkała jeszcze w Polsce. Jej rodzice byli wykształconymi, poważanymi ludźmi. Ojciec z zawodu był sędzią i jak opisuje autorka, wielkie wrażenie robił na niej fakt, iż jej ojciec posiada własnego szofera. W ich domu często gościli eleganccy, wpływowi ludzie, damy w sukniach i mężczyźni w garniturach. Cała jej rodzina od pokoleń była wykształcona i szanowana w towarzystwie.
     Jednak po nadejściu wojny ich szczęśliwe życie legło w gruzach. Podobnie jak inni rodacy, Krystyna i jej rodzina cierpieli głód, biedę i żyli w ciągłym strachu o swoje życia. Był to straszny czas dla całej Polski. Dotychczasowy status społeczny i wykształcenie przestały się liczyć. Terror dosięgał wszystkich.
     Ojca autorki zesłano do więzienia, a ją samą wraz z matką i bratem na Syberię. Gdy tam trafili, właśnie zbliżała się zima.Bardzo przejmujące są fragmenty, w których matka próbuje przygotować dzieci na cierpienie w Syberii. Opowiada im o braku słońca, ciemnościach i zimnie. Kilka stron dalej opisane są warunki, w jakich żyli ludzie zesłani w zimny rejon. Chaty zapełnione były pluskwami. Aby nie przedostały się one do łóżek, wstawiono ich nogi do misek z wodą, palono robactwo za pomocą świeczki, jednak i to nie pomagało.
     To tylko fragment życia Krystyny Tomaszyk. Jej tułaczka po obcym świecie trwała znacznie dłużej i obfitowała w tragiczne zdarzenia. Najbardziej w książce wzrusza fakt, że cała historia, nie tylko wyjazdy, szczęśliwe życie w Polsce, ale i poniewierka wojenna, cierpienie i strach, opisywane są z perspektywy małej dziewczynki. Nie tylko poznajemy szczegóły jej życia, ale i emocje, lęk, strach i brak zrozumienia zwykłego dziecka, wobec podłości dorosłych. Wszystkie przejmujące momenty z jej życia, ale i z życia innych osób, które mogła ona obserwować, sprawiają, że nie raz czytając ciarki przechodzą po plecach. 
     Książka jest nie tylko wzruszająca ale i wyróżniająca się na tle innych, właśnie tym nowym spojrzeniem na czasy wojny okiem dziecka. Czytając zbiera się w człowieku wiele negatywnych uczuć, złość, bezradność i gniew na ludzi z przeszłości, którzy powinni dawać przykład - dorosłych. 
     Mimo wszystko, książka napisana jest bardzo prostym językiem, dzięki czemu nie tylko lepiej, łatwiej i bardziej zrozumiale się czyta, ale i pojmuje fakty historyczne. Nie jest to książka nudna, tylko dla pasjonatów historii. Autorka napisała coś na wzór pamiętnika, jakby opowiadała swoja historię przyjaciółce. Opisuje konkretne wydarzenia ze swojego życia, wtrąca swoje refleksje i uczucia, a naprawdę dramatyczne wydarzenia przekazuje w formie krótkich urywanych zdań. Cała opowieść jest napisana w taki sposób, że wydaje się jakbyśmy czuli i widzieli to co ona.
     Syberia nie jest ostatnim przystankiem Krystyny. Potem trafia do obozu dla dzieci byłych zesłańców w Persji, a w roku 1994, wraz z innymi dziećmi, przeważnie sierotami w liczbie 700, przybywa do Nowej Zelandii i to właśnie tutaj kończy swą wędrówkę. Mieszka tam do dziś. Oczywiście zarówno Persja jak i Nowa Zelandia to cała masa przeżyć, wydarzeń i kolei losu, jednak nie będę zdradzać wszystkiego.
     Krystyna Tomaszyk ukończyła w Nowej Zelandii studia humanistyczne na uniwersytecie Victoria w Wellington. Jej zawodowe życie było bardzo bogate. Obejmowała stanowisko doradcy w miejscach takich jak:
-departament opieki nad dziećmi, opieki nad Maorysami, doradca do spraw małżeńskich, organizacji opieki nad intelektualnie niesprawnymi, spraw społecznych, w regionalnym komitecie dyscyplinarnym lekarzy, była także nauczycielką w gimnazjum, publicystką, pisarką, dziennikarką w "Times",wydawcą i wieloma innymi. 
     Jest mężatką z dwojgiem dzieci. Mimo wieku jest wciąż aktywna i bardzo pogodna pomimo swych przeżyć. To co dodatkowo rozjaśnia trochę tą smutną historię, to mnóstwo prywatnych zdjęć zamieszczonych w książce, listów i pozytywnych notek od autorki, która mimo wszystko potrafiła znaleźć się w nowym życiu, na obczyźnie i stworzyć tam swój dom. Polecam wszystkim, nie tylko fanom literatury wojennej, historycznej, ale i tym, którzy chcą czasem sięgnąć po coś wzruszającego, refleksyjnego i mądrego.

Autor: Krystyna Tomaszyk
Wydawnictwo: TRIO
Liczba stron: 270
Ocena: 5/6

   
   "Nikt" to druga książka, autorstwa Alberta Lichanowa. Opowiada o trudnym dzieciństwie chłopca z rosyjskiego domu dziecka, który nie potrafi odnaleźć się w nowym miejscu. Brak mu miłości, wsparcia i akceptacji rówieśników ale i dorosłych, szczególnie w szkole.
W domu dziecka nikt nie nazywa dzieci po imieniu. Nikołaj Toporow, zwany toporkiem, został porzucony przez matkę jako niemowlę. Nie przewiduje się dla niego dużych szans na normalne życie. 
     Nikołaj jest bardzo wrażliwy, inteligentny i zagubiony. W sierocińcu trzeba być jednak twardym i nie dać sobą pomiatać, o wszystko trzeba walczyć. Chłopcu brakuje czułości i zrozumienia, jednak dostosowuje się do panujących warunków by przetrwać. Zamiast pomocy otrzymuje kolejne lekcje życia, jednak nie są one dobre. Czytając czuje się złość i żal, bo naprawdę dobre dziecko instytucja, która powinna wspierać, zamienia w dbające wyłącznie o siebie, egoistyczne. Przejmujące jest także to, że dorośli nie robią dla dzieci nic.
     To wszystko sprawia, że dorastając "toporek" staje się zbuntowanym nastolatkiem, schodzi na złą drogę. Jednym poświęcającym mu uwagę człowiekiem jest przestępca Walentin - weteran z Afganistanu. Świat przestępczy jako jedyny poświęca mu czas i okazuje jakiekolwiek zainteresowanie jego osobą. 
     Książka jest naprawdę wzruszająca i przejmująca. Nie chcę zdradzać więcej z fabuły, bo mogłabym zdradzić za dużo. Jest wiele przejmujących i ciekawych fragmentów. Nie jest to jednak lekka powieść. Mimo, że pisana prostym i zrozumiałym językiem, to jednak bardzo emocjonująca. Często czułam złość, żal i smutek, bo na oczach czytelnika fajny wrażliwy chłopiec, staje się bezwzględnym i obojętnym na życie mężczyzną. Wszystko przez brak wsparcia i współczucia, czy choćby zwykłej litości ze strony dorosłych. Jednak nie można się też opędzić od myśli, że Nikołaj nie zatracił siebie, a jedynie wiarę w lepszą przyszłość, w świat i ludzi. Jego zachowanie, którego na pewno nie można porównać do zachowania zwykłych przestępców, pierwsze zakochanie i inteligencja, której nie zatracił pozwalają sądzić, że mimo tych trudnych doświadczeń, wystarczyłoby wyciągnąć ku niemu rękę by mu pomóc.
     Jest to naprawdę piękna książka, którą pomimo, że takie trudne tematy czyta się dłużej, pochłonęłam w kilka dni. To zasługa bohatera, do którego od razu czuje się sympatię i chce się wiedzieć co dalej będzie się działo w jego życiu.
      Sam autor Albert Lichanow to prozaik, autor powieści i opowiadań, uczony, pedagog i działacz społeczny. Siedem uniwersytetów na świecie przyznało mu doktoraty honoris causa. Jest on nazywany przyjacielem dzieci. Angażuje się w działalność na ich rzecz na całym świecie, Jest znany ze swojej "misji" i doceniany za swe zaangażowanie. Piastuje on liczne funkcje społeczne i piastowe, dostaje wiele nagród takich jak Międzynarodowa nagroda literacka im. Janusza Korczaka. Został "człowiekiem roku" w Rosji i USA, a rok później otrzymał "Medal of freedom" również w Stanach. Jest to wielki człowiek z sercem do dzieci, których broni do dziś. Jest wciąż aktywny w swoich działaniach i czuć jego pasję i miłość również w książce "NIKT". Polecam wszystkim, bo naprawdę warto znać takie tytuły.

Autor: Albert Lichanow
Wydawnictwo: TRIO
Liczba stron:  266
Ocena: 5/6 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu TRIO.

 

14 maja 2013

Wśród mangowych drzew

     "Wśród mangowych drzew, wspomnienia z dzieciństwa w Indiach" to kolejna wspaniała książka z serii Dolce vita, którą miałam okazję przeczytać i zrecenzować. Kolejny raz się nie zawiodłam.
     Autorką jest Madhur Jaffrey - znana indyjska aktorka, oraz pisarka. W jej dorobku znajduje się już prawie trzydzieści książek kulinarnych o kuchni indyjskiej, jest ona bowiem wspaniała kucharką, co wyniosła z domu.
     Ta książka to połączenie autobiografii i osobistego pamiętnika. Madhur opisuje swoje życie w Indiach od dzieciństwa, aż po dorosłe życie.W 2004 roku dostała nawet Order Imperium Brytyjskiego za dorobek filmowy i promocję kuchni i kultury indyjskiej.
     Nie jest to jednak typowy obraz Indii, brudnych, ubogich. Autorka opisuje swoje życie w pięknym dużym domu z ogromnym ogrodem, wystawne posiłki celebrowane nie tylko w święta, wycieczki i piękne kolorowe życie w licznej rodzinie. Jej dzieciństwo polegało głównie na zabawie i religii, oraz jedzeniu, do którego przywiązywano ogromną wagę.Cała rodzina Madhur jest bardzo wykształcona. Ona sama studiowała aktorstwo w Anglii. Mieszka w Stanach, gdzie do tej pory, pomimo swego wieku (79lat) czynnie pracuje.
     Z książki dowiedziałam się jednak nie tylko o  bardzo ciekawym i fascynującym życiu autorki, ale też i o kulturze Indii, bardzo kolorowej, wesołej i bogatej, oraz o religii, zwyczajach i kuchni. Może przede wszystkim kuchni. Madhur opisała swój kraj od innej strony, do tej pory rzadko opisywanej. Najbardziej zachwycają opisy rytuałów religijnych, obchodzenie świąt, kolorowe festyny i mnóstwo tradycji kultywowanych do dziś. Indie to naprawdę magiczny i wyróżniający się na tle innych kraj.
     To co jednak pozostaje w pamięci to kuchnia. Madhur dokładnie opisuje każdy posiłek, sposób przygotowania, a nawet jedzenia. Ich codzienne posiłki w gronie rodziny przypominają nasze Boże Narodzenie. Do każdej potrawy używano mnóstwo przypraw, doprawiano, a każdy członek rodziny miał swoją potrawę, ulubioną, po to, aby każdy znalazł na stole coś co lubi. Wszystko zostało tak dokładnie i bajkowo opisane, że czytając można zgłodnieć, a nawet spróbować ugotować coś z kuchni indyjskiej bo autorka opisuje każdy kolejny krok podczas gotowania.
     Nie jest to jednak nudna książka, bo w życiu i rodzinie Madhur praktycznie cały czas coś się działo. Ona sama miała mnóstwo przygód, tak jak jej rodzeństwo i rodzice. Bardzo podobało mi się to, że ta książka to nie tylko "kronika rodzinna", ale i w pewnym sensie powieść obyczajowa. Mnóstwo akcji, śmiesznych sytuacji i wzruszeń. Mimo, że wcześniej nie słyszałam o Mudhar Jaffrey, teraz czuję jakbym ją znała dobrze.
     Warto przeczytać "Wśród mangowych drzew" choćby po to, aby zobaczyć Indie w nowym świetle. Oczywiście bohaterka miała dużo szczęścia, bo urodziła się w zamożnej i nowoczesnej rodzinie, jednak do wszystkiego doszła sama, dlatego tak dobrze czyta się jej historię. Książka inspiruje i odpręża. Jest idealna na wieczór. Dodatkowo dodano ponad 60 stron przepisów rodzinnych i nie tylko, wszystkie bardzo apetyczne. Polecam wszystkim ta książkę.

Autor: Madhur Jaffrey
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 310
Ocena: 5/6

 Książkę dostałam i przeczytałam, dzięki uprzejmości wydawnictwa "Czarne".
 http://czarne.com.pl/uploads/attachment/file/459/czarne_logo.png

6 maja 2013

Misja na czterech łapach

     "Misja na czterech łapach" to książka napisana z punktu widzenia psa. Poruszy serce każdego czytelnika, w szczególności miłośnika zwierząt i posiadacza swojego pupila. Towarzyszą jej wszelkie emocje,od radości po smutek. Czytając tę książkę, kilkakrotnie zakręciła mi się łza w oku, a rozważania psiego bohatera na pewne tematy, doprowadzały mnie do wybuchu śmiechu.
     Dzięki tej książce inaczej spojrzymy na psy - dosłownie. W trakcie lektury zaczęłam zastanawiać się, co w danym momencie myśli sobie moja moja ukochana sunia. Jakie rozważania może mieć w ciągu dnia, przy wykonywaniu różnych czynności. Czy naprawdę lubi przeciągać się gumową piłką - czy robi to tylko z tego względu, że myśli że ja to uwielbiam, więc che mi zrobić frajdę?:)
     Dzięki tej książce odżyły także we mnie wspomnienia dotyczące mojego ukochanego psa, który odszedł dwa lata temu. Był moim najlepszym przyjacielem i dorastał wraz ze mną. Towarzyszył mi przez wszystkie najważniejsze momenty w życiu i bardzo mi go brakuje. Myślę, że większość z Was ma lub miało takiego psiego towarzysza:)
     Wracając do książki, nasz główny bohater, a zarazem narrator, ma kilka wcieleń. Za każdym razem odradza się jako szczeniak i ma misję do wykonania. Za pierwszym razem poznajemy go jako kundelka, który wraz ze swoim rodzeństwem i matką zostają złapani i zabrani do schroniska. Po pewnym czasie mały Toby, bo tak nasz bohater dostaje na imię, zostaje zabrany do weterynarza i tym samym kończy się jego króciutkie i smutne życie. Jednak odradza się jako śliczny Golden retriver i trafia pod opiekę kochającej rodziny. Od razu się z nimi zaprzyjaźnia, a szczególnie z 8 - letnim chłopcem o imieniu Ethan. Piesek dostaje na imię Bailey i staje się najlepszym przyjacielem i kompanem Ethana. Ta dwójka staje się nierozłączna, aż do kresu życia psa. Bailey już jako stary pies, odchodzi z tego świata spełniony, by znów spełnić kolejną misję. Odradza się na nowo. Za każdym razem pamięta swoje poprzednie wcielenia i mimo wciąż nowych właścicieli, tęskni za swoim chłopcem. Nie będę Wam zdradzać kolejnych wątków i kolejnych wcieleń psa. Mam nadzieję, że poznacie je sami:)
     Autor książki napisał ją niezwykle lekko, ciepło i z uczuciem. Zebrał wiele informacji na temat psów, co widać czytając. Nie jest to zwykła opowiastka jak w przypadku wielu innych książek tego typu, ale naprawdę wartościowa powieść. Uczy wrażliwości i zmienia nasze spojrzenie na pewne rzeczy. Nie dziwie się, że książka była bestsellerem i zbiera wysokie oceny, bo jest naprawdę świetna. Polecam!

Ciekawy wywiad z autorem książki.

Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 304
Ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Illuminatio:

17 kwietnia 2013

Miasto ślepców

Miasto ślepców - José Saramago     "Miasto ślepców" Jose Saramago, to przejmująca powieść o tragedii, która owładnęła nienazwanym w książce miastem, w kraju, które również nie dostało nazwy. W mieście tym,  mieszkańców nagle ogarnęła ślepota. Władze postanawiają umieścić "pierwszą grupę zainfekowanych" w starym opuszczonym zakładzie psychiatrycznym. Wkrótce szpital jest pełny, aż w końcu prawie nikt nie zostaje na zewnątrz. "Zainfekowane" osoby traktowane są przez władze jak zwierzęta, upokarzane i pozostawione na pastwę losu. Gdy ślepota ogarnia całe miasto, sytuacja jest już krytyczna, a zakładnicy szpitala odcięci od reszty mieszkańców, tworzą w szpitalu obozy, mordują się i gwałcą, są głodni, brudni i nie mają już nadziei. Jednak jest ktoś, kto nie stracił wzroku...
     Nie będę zdradzać więcej, bo tu zaczyna się fabuła i akcja tej książki.  Jose Saramago to laureat nagrody Nobla i wspaniały pisarz. Ta książka również ani przez chwilę nie nudzi i nie ciągnie się na siłę. Cały czas coś się dzieje, opisy są bardzo brutalne i wstrząsające. Powieść pokazuje, jak ludzie radzą sobie postawieni w niecodziennej i tragicznej sytuacji, jak starają się przeżyć, często kosztem innych, kosztem własnego honoru i człowieczeństwa. Ludzie starają się dostosować i "przeczekać" całą sytuację, choć nie mają pewności czy ona w ogóle minie.
     Muszę przyznać, że "Miasto ślepców" to naprawdę mocna, wstrząsająca i brutalna książka. Na pewno nie jest to lektura na wieczór, lub na zrelaksowanie się, raczej pozycja dla osób, która szukają czegoś mocniejszego, akcji, dramatu. Długo pozostaje w pamięci. Zaskoczyło mnie zakończenie książki. Jest to typ powieści, w której ostateczny koniec autor pozostawia czytelnikowi. Ja nie lubię ostrych i dramatycznych klimatów, dlatego moje zakończenie było optymistyczne, jednak każdy odbierze je inaczej. Nie mogę więcej zdradzić, bo w tego typu powieściach każda strona nawiązuje do poprzedniej i następnej i łatwo zniszczyć komuś przyjemność czytania, zdradzając o jeden szczegół za dużo:D Dlatego każdy musi sam prze nią przebrnąć, a warto i dla fabuły i też dla samego faktu, że zawsze warto znać powieści Noblistów.
     Polecam tą książkę wszystkim fanom pisarza, literatury hiszpańskiej która ma charakterystyczny klimat, oraz tym, którzy lubią mocne nerwy podczas czytania.

Autor: Jose Saramago
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 348
Ocena: 6/6

9 kwietnia 2013

Pamiętasz mnie?

     Główną bohaterką powieści jest Lexi Smart, dwudziestopięcioletnia kobieta, której życie to kompletna katastrofa. Lexi ma kiepską pracę, nadwagę, krzywe zęby, a chłopak wystawia ją do wiatru dzień przed pogrzebem jej ojca. Na domiar złego przewraca się na mokrych schodach i... budzi się w szpitalu trzy lata później, jako Alexia Gardiner. Jest szczupła, ma proste zęby, pomalowane paznokcie, a nawet przystojnego i bogatego męża, Erica. Prócz tego robi wielką karierę w firmie, mieszka we wspaniałym lofcie i ma własnego mercedesa. Lexi nie pamięta ostatnich lat swojego życia, które teraz wydaje się być bajkowe, ale czy na pewno takie jest? 
     Straciła najlepsze przyjaciółki, w pracy wszyscy jej nie znoszą i nazywają "kobrą", mąż jej nie rozumie, a jego współpracownik Jon twierdzi, że miała z nim romans. Co takiego Lexi zrobiła, że nie odzywają się do niej dawni przyjaciele? Dlaczego nie kocha męża? Co się z nią stało? Kim jest Jon?
     Nie napiszę nic więcej, bo na pewno zdradzę coś z fabuły ;).
     Kolejna już powieść Madeleine Wickham pod pseudonimem Kinselli, którą czytało się jednym tchem. Napisana prostym językiem, nie tylko bawi, ale też wzrusza i odstresowuje. Idealna na po południe, kiedy trzeba się trochę "odmóżdżyć", oraz na poprawę humoru w deszczowe wieczory. 
     Kinsella po raz kolejny dowiodła, że potrafi nie tylko bawić, ale także zaskakiwać i wzbudzać w czytelniku emocje. "Pamiętasz mnie?" to pełna humoru i celnych obserwacji opowieść, do której na pewno za jakiś czas wrócę. Polecam :)!

Autor: Sophie Kinsella
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 368
Ocena: 4/6

Obiecaj mi

     Główną bohaterką książki jest Beth Cardall. Kobieta wiedzie szczęśliwe i spokojne życie u boku męża Marca i córeczki Charlotte. Pracuje w pralni chemicznej wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Roxanne. Mogłoby się wydawać, że prowadzi normalne, zwyczajne życie jak wielu ludzi, jednak Beth naprawdę miała wszystko, czego było jej trzeba i czuła się spełniona.
     Uczucie to wygasło w chwili, gdy los sprawił, że zaczęła spadać na nią jedna tragedia po drugiej. Stan zdrowia Charlotte zaczął się pogarszać, a lekarze nie mieli pojęcia, co dolega dziewczynce. W dodatku Beth dowiedziała się o zdradach męża, a później o jego ciężkiej chorobie. Doszły problemy w pracy i finansowe. Gdy Beth traciła nadzieję na lepsze jutro, na jej drodze staje Matthew, czarujący, przystojny mężczyzna, który bardzo dużo wie o jej rodzinie. Jednak nie będę zdradzać niczego więcej :-).
     Już dawno nie czytałam tak wspaniałej, wartościowej książki. Niezwykle wciągająca i interesująca. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Tak wiele mówi o życiu, miłości, zaufaniu. Bardzo pomysłowa, napisana prostym, przyjemnym językiem. Dosłownie magiczna. Nie jest to romansidło. To książka z tych, które wiele nas uczą i zostawiają ślad w pamięci. Jest to ciepła, wzruszająca historia. To moje kolejne spotkanie z Evansem i muszę przyznać, że coraz bardziej lubię tego autora.
     „Obiecaj mi” to książka, przy której miło i przy okazji wartościowo spędzicie wieczór, a po przeczytaniu ostatniej strony, będziecie chcieli więcej. Naprawdę polecam!

Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 296
Ocena: 6/6

Dla ciebie wszystko

     Głównym bohaterem powieści jest Dawson Cole. Mężczyzna pracuje na platformie wiertniczej, jednak tragiczny wypadek jaki ma tam miejsce, zmusza go do powrotu do domu, którym jest mała przyczepa kempingowa, znajdująca się z dala od rodzinnego miasta. Panuje w niej porządek, Dawson bowiem prowadzi bardzo uporządkowane życie. Nie wdaje się w romanse, nie spotyka z przyjaciółmi, nie integruje się ze społeczeństwem. Żyje w swojej samotni, wspominając miłość z młodzieńczych lat i pokutując za przeszłość.
     Mężczyzna pochodził z patologicznej i kryminalnej rodziny. Matka go porzuciła, a ojciec był bezwzględnym alkoholikiem. Sam Dawson nigdy nie chciał taki być, dlatego nie sprawiał problemów, dobrze się uczył, nie wdawał się w konflikty z prawem, nie szukał kłopotów. Pewnego dnia zatrudnił się w warsztacie samochodowym u Tuck'a, tym samym porzucając rodzinę. Właściciel warsztatu, po niedługim czasie został jego najlepszym przyjacielem i dał mu schronienie. Nie tak łatwo jednak zerwać kontakt z tak przestępczą rodziną. Dawson wciąż był nękany przez ojca i swoich kuzynów, którzy zaczęli wyłudzać od niego pieniądze.
W międzyczasie zakochał się w Amandzie, dziewczynie pochodzącej z bogatej, szanowanej rodziny. Los jednak nie sprzyjał ich związkowi, ciągłe kłody napotykane na ich drodze doprowadziły do tego, że młodzi się rozstali. I tak Dawson wyjechał z Orientalu, rodzinnego miasta.
     Teraz po dwudziestu latach, dostał wiadomość o śmierci Tucka. Pragnie pożegnać przyjaciela i wraca w rodzinne strony. Wciąż grozi mu niebezpieczeństwo ze strony rodziny, która pragnie zemsty. Powrót do Orientalu powoduje także, że wszystkie uczucia ożywają, zwłaszcza te do Amandy. Kobieta także przychodzi na pogrzeb, a spotkanie z Dawsonem po tylu latach, uświadamia tej dwójce, że nigdy nie przestali się kochać. Lecz nic nie jest proste. Amanda jest dojrzałą kobietą, mężatką i matką. Czy mimo to zdecyduje się wrócić do Dawsona?
     "Dla ciebie wszystko", to kolejne moje spotkanie ze Sparksem, jednak tym razem, aż sama w to nie wierzę - nie udane! Panie Sparks, co się z Panem stało podczas pisania tej książki? Pomysł, historia - były fajne, jednak wykonanie - tragedia. Jak dla mnie bohaterowie byli bardzo irytujący. Mimo, że każde z nich ma za sobą ciężkie tragedie i los ich nie oszczędzał, nie mogłam ich polubić. Dlatego tak ciężko czytało mi się tą książkę. Nie była wciągająca, tak jak pozostałe książki autora, a czytając ją cały czas czuło się niedosyt. Fabuła była, aż zanadto przewidywalna. Po prostu zawiodłam się na tej powieści, czytając jej opis liczyłam na coś porywającego, myślałam, że będzie to jedna z lepszych książek autora, a tu taki zawód. Mimo wszystko i tak bardzo lubię Sparksa i w dalszym ciągu będę sięgać po jego książki.

Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Ocena: 3/6


4 kwietnia 2013

Walka kotów

"Walka kotów" Eduarda Mendozy, to jedna z tych powieści, o których było bardzo głośno i którą koniecznie chciałam przeczytać. w końcu się udało.
Bardzo zaskoczyło mnie to, że pomimo wielu wątków politycznych zawartych w książce, nie jest ona nudna. Wszystko jest tak wplecione w fabułę, że wątki polityczne nie są nudne. Dużo jest za to opisów sztuki, biografii najbardziej znanych malarzy, opisów dzieł, historii malarstwa itp. Jednak nawet to nie sprawiało, że musiałam czytać niektóre strony na siłę, raczej był to ciekawy dodatek, dzięki któremu nauczyłam się trochę o malarstwie. Sztuka była raczej głównym wątkiem tej książki, a nie polityka jak sugerują niektóre opisy książki.
Bardzo podobało mi się to, że "Walka kotów" to połączenie wszystkich gatunków literackich, dzięki czemu cały czas było ciekawie i różnorodnie. Najwięcej było w niej przygody, ale i romansu, kryminału, a miejscami historii. To co najbardziej mi się podobało, to opisy Madrytu. W książce zawartych było mnóstwo opisów miejsc, w których bywał bohater, większość jest podobno autentyczna. Było to ciekawe opisanie krajobrazów bez nudzenia i przedłużania.
Sami bohaterowi również mnie mile zaskoczyli. Główny bohater Anthony Whitelands, angielski znawca historii sztuki, udaje się do Madrytu na zlecenie bogatego arystokraty. Ma tylko jedno zadanie. Ocenić nigdy wcześniej nie odkryty obraz Velazqueza. Wtedy zaczyna się jego przygoda, bo okazuje się, że nie jest to ani legalne, ani bezpieczne. Podobało mi się to, że pod wpływem wątków, bohater cały czas się zmieniał, chociaż ja wolałam tą postać na początku książki, nie a końcu. Mimo to, jest to jedna z tych książek, w których raczej lubi się wszystkie postacie.
"Walka kotów" to powieść, w której cały czas coś się dzieje, raczej nie ma nudnych rozdziałów, mimo to, może się nie spodobać osobom, które nie lubią opisów miejsc, długich wstępów i dodatków w postaci faktów historycznych, co jest znakiem rozpoznawczym Mendozy. Mimo to, ja się nie nudziłam i pomimo wielu wątków akcji, była to spokojna i relaksująca powieść. Polecam ją osobom, które lubią bardziej ambitne książki, z których po przeczytaniu zostaje w głowie dużo ciekawostek i trochę wiedzy.

Autor: Eduardo Mendoza
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 424
Ocena: 5/6

Miłość przez małe "m"

   "Miłość przez małe m" to powieść Francesc'a Miralles'a. Jest to pisarz urodzony w Barcelonie, germanista z zawodu, co doskonale czuć w książce.
     Jest to powieść o samotnym mężczyźnie w średnim wieku, który do perfekcji opanował codzienny grafik, od śniadania do kolacji, wszystko powtarzane codziennie tak samo. Główny bohater, Samuel, nie liczy na to, że coś się w jego życiu może zmienić. Podobnie jak sam autor, często styka się w pracy z językiem niemieckim, jest nauczycielem literatury i samotnikiem. Nie ma dobrych relacji z siostrą, brak mu przyjaciół i znajomych. Utrzymuje bliższy kontakt jedynie ze starszym sąsiadem.
     Pewnego dnia życie Samuela zmienia się, kiedy znajduje pod drzwiami swojego mieszkania, małego kota, którego początkowo chce oddać, jednak po jakimś czasie zmienia zdanie i nazywa go Mishimi. Wszystko jeszcze nabiera tempa, gdy przypadkiem na ulicy zauważa swoją dawną miłość. Od tej pory cały dzień podporządkuje na próby "przypadkowego" spotkania jej. Pomaga także sąsiadowi, który w zamian ofiarowuje mu cenne rady dotyczące życia i dawnej miłości- Gabrieli.
     "Miłość przez małe m", to nie romans, ani komedia. To raczej coś w stylu dziennika, w którym opisane jest życie przeciętnego mężczyzny, jego uczucia, losy, relacje z ludźmi. Są sytuacje ciekawe, zabawne, smutne i refleksyjne, a cała książka zawiera mnóstwo wątków, które mają na celu wprawić nas w zadumę nad wieloma codziennymi rzeczami. Nie ma tu jakiejś akcji czy podniosłych wątków. Jest to raczej spokojna lektura, dobra dla osób, które chcą odetchnąć od konkretnych gatunków i emocjonujących książek i poczytać coś lekkiego.
     Czytając powieść, nie miałam konkretnych uczuć co do bohatera. Nie denerwował mnie, ale i nie stał się moim ulubionym, jak to bywa w przypadku innych książek. Jest to raczej historia o poszukiwaniu szczęścia przez kogoś samotnego, kto stracił nadzieję, na to że coś się w jego życiu jeszcze wydarzy. W książce jest dosyć sporo filozoficznych życiowych wątków, ale mimo to, jest ona naprawdę lekka i czyta się ją błyskawicznie, szczególnie, że każdy rozdział ma około 3 strony.
"Jeden spodeczek mleka może wszystko zmienić... W ostatni dzień roku za drzwiami Samuela, nauczyciela literatury, rozlega się ciche, lecz natarczywe drapanie. To bezdomny kot — niezwykły jak każdy kot — niespodziewanie wkracza w życie samotnego trzydziestotrzylatka i w cudowny sposób je przeobraża. Samuel odtąd nie tylko lepiej sypia przy wtórze mruczenia, lecz także nawiązuje nowe przyjaźnie."
     Polecam wszystkim bo jest to książka neutralna, która spodoba się osobom lubiącym każdy gatunek.

Autor: Francesc Miralles
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Liczba stron: 296
Ocena: 4/6

29 marca 2013

Bezpieczna przystań

Bezpieczna przystań - Nicholas Sparks     Główną bohaterką jest Katie- młoda i piękna kobieta z tajemniczą przeszłością. Pewnego dnia przyjeżdża do małego miasteczka Southport w Karolinie północnej, zatrudnia się w restauracji "U Ivana" jako kelnerka, zamieszkuje w małym domku na odludziu, który traktuje jako swoją kryjówkę i rozpoczyna zupełnie nowe życie. Katie jest skryta, małomówna i stroni od ludzi, którzy nie wiedzą jak wiele przeszła i co skrywa.
     Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się nowa lokatorka, Jo. Mimo początkowych obaw, Katie zaprzyjaźni się z kobietą i powierza jej swoją tajemnicę. Zostają przyjaciółkami.
Jej życiu nada także barw Alex, właściciel sklepu, w którym główna bohaterka robi zakupy. Alex jest wdowcem, posiadającym dwójkę dzieci, Kristen i Josha. Narodzi się między nimi silne uczucie, ale czy aż tak silne, aby pokonało demony przeszłości?
     "Bezpieczna przystań" to niezwykle wciągająca poruszająca książka o miłości, zaufaniu i nie tylko. Nicholas Sparks jak zwykle nie zawiódł i jest to chyba do tej pory jedna z moich ulubionych książek jego autorstwa. Powieść tą po prostu się pochłania. Porusza ważne tematy takie jak przemoc w rodzinie. Wątek kryminalny+romans w tym przypadku wypadł rewelacyjnie. Naprawdę polecam tą książkę, nie zawiedziecie się na niej i spędzicie ciekawie dwa wieczory:)
     Mimo, że schemat książki jest przewidywalny (romantyczna historia z happy endem), to ta książka posiada o wiele więcej, jednak nie będę zdradzać szczegółów, przekonajcie się sami.

Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 424
Ocena: 5/6