poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Droga na koniec świata

"Droga na koniec świata" to wbrew pozorom nie książka podróżnicza, chociaż opowiada o podróży. Chyba każdy słyszał kiedyś o pielgrzymce do Santiago de Compostela. To jeden z najpopularniejszych szlaków, który w całości przechodzi się pieszo. Do wyboru jest wiele tras prowadzących przez różne kraje i podzielonych na etapy. Wbrew pozorom większość osób wybierających się do Santiago robi to ze względów innych niż religia, najczęściej są to osoby z problemami, które potrzebują natychmiastowej zmiany i taką osobą jest też Paweł.
Mężczyzna wychowywał się bez ojca i to rzutowało na całe jego życie. Nigdy nie mógł się odnaleźć w dorosłym życiu, chociaż starał się być "normalny" jak jego rówieśnicy. Problemy z dzieciństwa sprawiły, że pełen był żalu i poczucia zagubienia. To właśnie te odczucia sprawiły, że pewnego dnia postanowił coś zmienić, a przynajmniej spróbować. Wbrew jego oczekiwaniom ta podróż zmienia całe jego życie, a nawet jego samego. Rozpoczyna się lawina zmian, których nigdy się nie spodziewał. W drodze poznaje siebie, mierzy się z przeszłością i zakochuje, co jest ostatnią rzeczą, o której myślał wyruszając.
Sam opis tej książki wydaje się banalny i wiele razy wcześniej powielany, ale to tylko pozory. Nie jest to historia ckliwa, przewidywalna i nierealna, wręcz przeciwnie. Paweł to osoba podobna do każdego z nas, która przeżywa trudny czas w swoim życiu. Jednak nie poddaje się i szuka wyjścia, a kiedy nie udaje mu się to na miejscu, wyrusz w ciężką podróż. Pielgrzymka do Santiago nie jest bowiem łatwa, do pokonania jest kilkaset kilometrów, w samotności i niepewności, bo nigdy nie wiadomo co spotka nas na drodze. Dużym bagażem są także problemy i emocje z przeszłości, które ciążyły mu na co dzień. Mimo wszystko Paweł nie jest osobą, która męczy lub drażni. Czytając nie miałam wrażenia, że przesadza lub wyolbrzymia swoje cierpienie. Zarówno jego przeszłość jak i teraźniejszość przedstawione są w sposób wystarczający, by zrozumieć jego motywy i postępowanie, a nawet go polubić. Oczywiście jak zawsze zdarzało się, że denerwował mnie lub zadziwiał  i mimo chęci kompletnie nie mogłam go zrozumieć, ale ogólnie odniosłam bardzo pozytywne wrażenia odnośnie jego osoby.
Treść książki zapisana jest bardzo gęstym drukiem, a objętość jest dosyć spora, ale raczej nie można się nudzić podczas czytania. Bardzo dużym plusem jest to, że rozdziały nie są za długie co się niestety często zdarza, więc praktycznie co kilka stron można się zatrzymać i przerwać lekturę. Samo zakończenie natomiast jest bardzo symboliczne i dokładnie takie, jak można sobie wyobrażać i marzyć czytając książkę. Myślę, że chyba każdemu się spodoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz