Kto to Pani zrobił?

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/215000/215954/256550-352x500.jpg      Kto nie zna Agaty Passent? Chyba każdemu kojarzy się jej nazwisko, a nawet więcej, jestem pewna, że wiele osób czytało, słuchało lub oglądało ją w telewizji. Ja osobiście najbardziej łączę ją z felietonami w gazetach, które bardzo lubię czytać. To właśnie stąd wiem, że Passent ma niebywale cięty język, nie boi się stawiać odważnych pytań i odpowiadać na te, których inni wolą nie zadawać. Nie ma dla niej tematów zakazanych, tabu, gorszących czy nieprzyzwoitych. Ma mnóstwo do powiedzenia, na każdy temat. To według mnie jej największe zalety, jednak mimo wszystko nie przepadam za nią, bo choć nie boi się rozmawiać, to jednak treści jej wypowiedzi kompletnie mijają się z moim zdaniem, mamy różne poglądy na świat i opinie na wiele tematów. Może właśnie dlatego, choć jak wspomniałam uwielbiam czytać felietony, to szczerze mówiąc omijam te jej autorstwa. Tym większym wyzwaniem było dla mnie zapoznanie się z książką, która najogólniej mówiąc jest jednym wielkim zbiorem felietonów Agaty Passent. Mogę szczerze przyznać, że wśród nich znalazło się parę takich, które do mnie przemówiły i wpasowały się w mój gust, ale ogólne, negatywne nastawienie do jej tekstów niestety pozostało.
     Gdybym miała opisać w kilku słowach odczucia względem tej książki, chyba byłyby to wzburzenie, śmiech i irytacja. Passent pisze lekko i w zabawny sposób i to muszę jej uczciwie przyznać, ale według mnie trochę za dużo w tym teatralności. Forma felietonu to dla mnie sposób przede wszystkim na bliższe poznanie drugiej osoby, jej myśli i uczuć, poglądów na świat. Pani Agata jak dla mnie przesadza z metaforami, cudzysłowami i najprościej mówiąc, to co można napisać prosto i bez zadęcia, Passent ubiera w niepotrzebne słowa, nadęte i sprawiające negatywne wrażenie na czytelniku. Chwilami miałam wrażenie, że autorka długo myślała nad każdym zdaniem by napisać je jak najśmieszniej i zawrzeć w nim jak najwięcej nieużywanych już dzisiaj słów, zwłaszcza nie w tak lekkiej formie jaką jest felieton.
     Inną rzeczą, która bardzo mi przeszkadzała jest to, że niektóre wypowiedzi były wręcz nierealistyczne w odniesieniu do naszego kraju. Opinie autorki na temat pieniędzy, zamożności polaków i kultury, momentami wywoływały we mnie ogromną irytację, bo Passent jest osobą powszechnie znaną, o której dużo wiemy za sprawą mediów, znamy jej status i sytuację życiową, a więc łatwo wyłapać wątki niezbyt szczere i nieprawdziwe, a przynajmniej takie sprawiały wrażenie.
     Mimo wszystko to skarbnica dobrego humoru, życia codziennego i przemyśleń. Książka, która pozwala zweryfikować swoje zdanie na wiele tematów, poglądy na kraj, społeczeństwo i normalne problemy każdego z nas. To na pewno lektura do przemyśleń, a takie zawsze warte są przeczytania, lub choćby przejrzenia.

Autor: Agata Passent
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 360
Ocena: 2/6

7 komentarzy:

  1. Zawsze z zainteresowaniem czytałam jej felietony w pewnej gazecie. Jak widzę w formie książkowej są mniej strawne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po książkę i tak bym nie sięgneła a skoro tak słabo oceniasz tym bardziej się ciesze, że utwór mnie nie zainteresował.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, nie dla mnie, zdecydowanie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Instagram