Widok zza rogu życia

     Książki polskich pisarzy często są z góry skazywane na porażkę, nie tylko ze względu na sposób ich wydawania, bo ten niestety jeszcze do niedawna znacznie odbiegał urodą od zagranicznych tytułów, ale i tym, że polscy autorzy wyróżniali się swoim stylem, znacznie różniącym się od poczytnych europejskich czy amerykańskich autorów. Jednak od jakiegoś czasu również w naszym kraju zaszły pozytywne zmiany, okładki książek są zdecydowanie korzystniejsze, autorzy sięgają po ciekawsze tematy, a ich styl zmienił się na plus. Dlatego też coraz częściej decyduję się sięgać po "naszą" literaturę i muszę przyznać, że wielokrotnie podoba mi się ona bardziej niż niejedna zagraniczna publikacja. Książka, którą zrecenzuję dzisiaj, nie była powieścią idealną, ale zdecydowanie zasługuje na uwagę i poświęcenie jej paru dni.
     Autorką jest debiutantka literacka Halina Biedroń, pedagog z wykształcenia, która porzuciła pracę by wspierać zawodowo męża i pisać książki. Choć jej pierwsza historia nie jest całkiem udana i nie trafiła stuprocentowo w moje gusta, to jednak trzeba przyznać autorce, że na pewno ma talent literacki i mnóstwo świeżych pomysłów, którym warto poświęcić parę chwil i zapoznać się choćby z "Widokiem zza rogu życia". To głęboka powieść psychologiczna z mnóstwem życiowych aspektów i ogromną dozą realności, ubarwiona skomplikowanymi charakterologicznie postaciami i mnóstwem zaskakujących wątków.
    Główną bohaterką jest Marta, to młoda dziewczyna ze skomplikowaną przeszłością i mnóstwem nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych, a co za tym idzie jej teraźniejszość także nie jest jasna i prosta. Marta została w dzieciństwie porzucona przez ojca i można powiedzieć, że także przez matkę, która mimo obecności w domu, nigdy nie opiekowała się córką. Od zawsze obwiniała ją za odejście męża i topiła smutki w alkoholu. Żyła ze swym jedynym dzieckiem pod jednym dachem, lecz ich relacje były zimne i bez wyrazu. Marta nie mogła liczyć na jej wsparcie i miłość. Jej życie z matką przypominało koszmar i wciąż rzutuje na obecnym stanie dziewczyny, która nadal ma traumę po nieszczęśliwym dzieciństwie. Z drugiej strony, tęskniąc za ojcem idealizowała jego postać, nie widziała jego czynu. Będą już dorosłą, Marta jako studentka Akademii Medycznej, co również było wyborem jej problematycznej matki, poznaje Artura, który poniekąd pomaga jej wyzbyć się dawnych demonów i wyrwać z nadopiekuńczych, kontrolujących i jednocześnie niszczących ją szponów rodzicielki. Artur jest dużo starszy od Marty i doskonale widać jej tęsknotę za ojcem ulokowaną w mężczyźnie. Marta nie radzi sobie zbyt dobrze, jest wrażliwa i naiwna, jednak przy Arturze odzyskuje nieco pewność siebie i optymizm, z nadzieją patrzy w przyszłość i zdaje się wychodzić na prostą i rozpoczynać nowe, wolne życie z dala od matki. Jednak nic nie jest łatwe i nie tak prosto jest wymazać swe dzieciństwo i dawne przyzwyczajenia, a nowa droga choć lepsza, jest także trudniejsza.
     Halina Biedroń doskonale zagłębiła się w psychologiczne problemy bohaterki, świetnie ukazała jej dzieciństwo i traumę porzucenia, samotność i brak rodziców, którzy by ją wspierali i pomagali jej. Zdecydowanie jest to głęboka analiza ludzkiego umysłu, który zmusza do refleksji i porusza czytelnika, cały czas kibicuje się bohaterce jednocześnie wyrabiając sobie opinię o pozostałych postaciach. Jednak to co mnie denerwowało i było według mnie dużym minusem powieści, to czasami zbyt przerysowany i przepełniony niepotrzebnymi ozdobnikami język autorki. Taka fabuła broni się sama i wystarczyłoby ją przekazać w prostej formie językowej i stylistycznej. Mimo, że styl autorki nie był jakimś ogromnym minusem, to jednak na tyle wdawał się we znaki, że niektóre fragmenty bardo drażniły i psuły mi całość w odbiorze.

Autor: Halina Biedroń
Wydawnictwo: novaeres
Liczba stron: 336
Ocena: 4/6
Previous
Next Post »