Córka twórcy Królów

     "Córka twórcy Królów" to kolejna powieść Philippy Gregory, którą mam na swojej półce. Z każdą kolejną coraz dalej, a raczej "wcześniej", zagłębiamy się w historię Anglii. Gregory cofa się w czasie i sięgając po najciekawsze wątki z historii, tworzy unikalne historie i wydarzenia, bazując na autentyczności. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że to najlepsza pisarka tego gatunku, a jej książki są na pierwszym miejscu na liście najciekawszych serii historycznych.
     Ta część jest według mnie jedną z najbardziej wzruszających spośród wszystkich dotychczasowych, bo ukazuje dosyć dramatyczne i smutne losy Anny Neville. Jak można się było spodziewać, Anglia wciąż pogrążona jest w chaosie i cierpieniu. Walka o władzę trwa i nie widać jej końca. Ryszard Neville to interesowny i bezlitosny człowiek. W imię własnych interesów pomaga Yorkom wygrać walkę o tron i osadza na nim młodego i niedoświadczonego Edwarda IV. Ma nadzieję, że nie przygotowany na to chłopak będzie jego marionetką. Jednak Edward zakochuje się w pięknej Elżbiecie Woodville i zawiera z nią małżeństwo. Okazuje się, że tymi, którzy  kierują w jego imieniu są Elżbieta i jej rodzina. To rozwściecza Ryszarda. Jednak ktoś taki jak on zawsze ma asa w rękawie, a nawet kilka. Wykorzystuje więc swoje własne córki by znów wkroczyć do gry. Jedna z nich, Anna, szybko przechodzi kurs dojrzewania. Postanawia wykonać swoje zadanie najlepiej jak się da.
     Anna to postać, która jak już wspominałam, poruszyła mnie najbardziej. Z jednej strony jest przerażona i przeciwna względem swego ojca i jego okrutnych planów wobec niej, z drugiej strony za wszelką cenę chce mieć choćby najmniejsza kontrolę nad swoim życiem. Nie mogąc się uwolnić postanawia, że wykona zadanie jakie jej powierzono najlepiej jak może. Tylko w ten sposób będzie mogła mieć jakiś wpływ na to co planuje jej ojciec. Jednak także i inne postaci przykuwają uwagę i wzbudzają wiele emocji. Będąc po lekturze mnóstwa tytułów Gregory, mogę stwierdzić, że większość jej bohaterów to ludzie nie źli, lecz bezbronni. Ponad połowa dotychczasowych postaci wybierała "złą drogę" nie ze względu na własne ambicje i motywy, lecz wymuszenie ze strony rodziny. Chociaż trzeba brać poprawkę na fikcję, jakiej jest pełno w książkach Gregory, to jednak widać, że Tudorowie byli ogromnym ciężarem dla ludzi w tamtym okresie.
     Wiele czytelników zarzuca tej części, że jest bardzo przewidywalna. Rzeczywiście, w poprzednich tomach praktycznie powiedziano jak zakończy się historia z tego, ale jednocześnie prawie nie skupiono się na osobistych myślach i odczuciach bohaterów. Więcej było akcji i ciągłego "biegu" niż emocjonalności. Tym razem wiemy co się wydarzy, ale za to poznajemy motywy bohaterów, ich odczucia, przemyślenia i sekrety. Dla mnie to jak wyjaśnienie i dopowiedzenie do poprzednich tomów.
     Kilka recenzji wstecz starałam się nie wyjawić rozwiązań z tego tytułu i tym razem także trudno mi cokolwiek napisać, by nie zdradzić jak wszystko się zakończy osobom, które jeszcze nie czytały tego cyklu. Mimo wszystko według mnie jest to jedna z lepszych serii i wątpię, by wielbiciele Gregory byli zawiedzeni. Na pewno nie jest tu tak krwawo jak w poprzednich, ale za to autorka skupiła się na tym, czego poprzednio często brakowało, czyli stronie psychologicznej wszystkich wojen z tamtego okresu. Ja polecam wszystkim zainteresowanym.

Autor: Philippa Gregory
Wydawnictwo: Publicat
Liczba stron: 440
Ocena: 5/6
http://publicat.pl/
Previous
Next Post »
4 Komentar