Bezlitosne

"Bezlitosne-najokrutniejsze kobiety dwudziestolecia międzywojennego" to książka, którą czyta się w parę godzin, mimo, że jest to dokument opisujący dawne czasy. Jeśli jednak wyobrażacie sobie, patrząc na okładkę, że to kolejna dawka historii z mnóstwem dat, wymagająca choćby minimalnej wiedzy historycznej by zrozumieć całość, jesteście w błędzie. Tym razem choć dosyć obszerna, cała książka opowiada o zwyczajnych kobietach, które dopuściły się nadzwyczajnych zbrodni.

Przyznaję, że choć nie powinnam, bo jednak trochę głupio się śmiać z czyjejś tragedii, to jednak przez większość lektury po prostu pękałam ze śmiechu. Kilka historii brzmiało tak groteskowo, że ciężko zachować powagę i do tej pory mam wrażenie, że dzisiaj powstałyby z nich najśmieszniejsze skecze kabaretowe w historii!

Okazuje się, że równouprawnienie to temat, który oficjalnie zagościł na językach naszych rodaków dużo wcześniej, niż nam się wydaje. Mimo to, oczywiste jest, że dawniej choć dużo się o tym
mówiło, w praktyce równość wciąż kulała. Jednak nie da się nie zauważyć, że w przypadku zbrodni działało to na korzyść kobiet. Najczęściej bowiem, kiedy jakaś kobieta dopuściła się niecnego czynu, władze ją po prostu uniewinniały, bo nikt nie chciał uwierzyć, że uznawana za słabszą kobieca płeć, mogłaby się posunąć do takich okropieństw. Jeśli jednak dowody ewidentnie wskazywały na konkretną Panią, uznawano z kolei, że albo nie była ona w dobrym stanie psychicznym, albo uległa wynaturzeniu, złym wpływom lub innym naciskom z zewnątrz. Można więc śmiało powiedzieć, że ponad połowa zbrodni uchodziła kobietom na sucho tylko i wyłącznie dzięki temu, że nie są mężczyznami. Właśnie o tym jest ta książka. To zbiór najbardziej absurdalnych, wstrząsających i zaskakujących zbrodni, popełnionych przez kobiety.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że choć oczywiście zbrodniczość dotyczyła także mężczyzn, to jednak mam wrażenie, że w tamtych czasach kobiety dużo mniej panowały nad sobą i bardzo często spełniały swoje groźby i fantazje. Wśród opisanych przypadków, bardzo dużo dotyczy żon i gospodyń domowych, które w napadzie szału biły, a nawet usiłowały zabić swoich mężów korzystając z dosłownie każdej dostępnej metody, poczynając od użycia wałków do ciasta, trucizn, aż na nożach i innych narzędziach kuchennych kończąc. Spora grupa złoczyńców to też teściowe. Te z kolei potrafiły w niezwykły sposób omamić swoje synowe lub zięciów, jednocześnie planując pozbycie się ich, nie zawsze w wyrafinowany sposób. Jeden z opisywanych mężczyzn został poczęstowany farbowanymi, różowymi kluskami, jednak od razu węsząc spisek wykrył plany teściowej unikając zatrucia. Jeszcze inna kobieta, nie zadowolona z wyboru córki
usiłowała zastrzelić zięcia rewolwerem, jednak jej celność pozostawiała wiele do zarzutu, a zięć okazał się dużo silniejszy niż przypuszczała. Oczywiście, mnóstwo tu też historii dużo poważniejszych, często sięgających polityki i zbrodni naprawdę wstrząsających. To co mnie najbardziej zaciekawiło, to fragmenty starych gazet pokazujące się na wielu stronach. Można zaobserwować, że sposób w jaki dawniej formułowano artykuły prasowe był całkowicie inny od tego co spotykamy w nich dzisiaj, a język którego używano dziś w ogóle nie znalazłby uznania.

Autorami książki są bardzo barwne postaci, Agnieszka Haska i Jerzy Stachowicz. Są to kulturoznawcy, wykładowcy akademiccy i pisarze. Zajmują się wszelkimi aspektami rzeczywistości realnej i wyobrażanej sprzed 1939 roku, szczególny nacisk kładąc na niezwykłe zjawiska i tematy budzące zdziwienie i kontrowersje. Choć brzmi to bardzo skomplikowanie, po przeczytaniu tej książki świetnie rozumiem ich pasje i to, czym się zajmują i o czym piszą. Na swoim koncie mają wiele różnych publikacji i książek i jeśli są one podobne do tej, którą właśnie przeczytałam, to z chęcią zapoznam się też z innymi.
Previous
Next Post »
3 Komentar
avatar

Mam u siebie i póki co czeka.v :)
P.S: wiesz troszkę czcionka jest mała do czytania Twojej recenzji :(

Balas
avatar

Dziękuję za uwagę:)Już poprawiam czcionkę:)

Balas
avatar

To bardzo ciekawa publikacja. Będę miała ją na uwadze.

Balas