czwartek, 4 września 2014

Prowincja pełna szeptów

  Seria "Prowincja" autorstwa Katarzyny Enerlich jest już bardzo dobrze znana, przynajmniej czytelnikom mojego bloga. Zaczytuję się w niej od pierwszej części i muszę powiedzieć, że chociaż jak każda, także i ona miała wzloty i upadki, to jednak jest to chyba najlepsza polska seria jaką czytałam. Mam swoje ulubione tomy, które czasami przeglądam, są też takie, które niszczyły mi ogólne pozytywne wrażenie, ale w każdym było coś niezwykłego, pewna atmosfera o jaką wcale nie tak łatwo w dzisiejszej literaturze. Niestety wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć i tak oto nadszedł ostatni tom "Prowincji".
     "Prowincja pełna szeptów" ma coś z pierwszych części, a jednocześnie wnosi coś nowego. Da się tu wyczuć dawny styl i ten specyficzny klimat, jednocześnie gołym okiem widoczne są zmiany jakie zaszły nie tylko w otoczeniu bohaterki, ale i w niej samej. Odkąd poznałam Ludmiłę, w jej życiu właściwie nic nie zostało takie samo, jedynym stałym punktem jest jej rodzina. Natomiast jej dom, ukochany, praca czy zainteresowania i w ogóle ona sama, wszystko to diametralnie się zmieniło. To niezwykłe, jak można na przestrzeni setek kartek zaobserwować zmiany u fikcyjnej bohaterki. Muszę jednak zaznaczyć, że od początku nie byłam i do końca nie stałam się wielbicielką Ludmiły. Jej charakter i sposób bycia zawsze mnie denerwowały i nigdy jej nie polubiłam. Mimo wszystko jako człowiek zwyczajnie jej kibicowałam i z niecierpliwością wyczekiwałam końca jej przygód. Szczerze mówiąc z ulgą odetchnęłam biorąc do ręki ostatnią część jej życia, bo wydaje mi się, że pomimo talentu autorki seria ta po prostu się wyczerpała. Ludmiła przeżyła mnóstwo niezwykłych chwil i zaliczyła więcej atrakcji niż którykolwiek inny bohater książki, dlatego według mnie najwyższy czas zakończyć jej dzieje. Czytając to można odnieść mylne wrażenie, że Ludmiła umiera, ale na szczęście tak nie jest mimo, że śmierć jest w tej części mocno nakreślona.
     Historia zaczyna się od tragedii. Zimna i surowa Syberia wnosi w życie Ludmiły cierpienie i ból. Po ogromnej emocjonalnej stracie kobieta musi wrócić do normalności. Pomimo depresji i marazmu czeka na nią jej ukochana córka i przyjaciele. Bohaterka powoli mierzy się więc ze sobą samą i chociaż z początku bardziej dla innych, to jednak próbuje zawalczyć o powrót do życia. Ma wielkie wsparcie rodziny i nowo poznanych opiekunek, szeptuch. To kobiety, które z pomocą natury przywracają spokój, zdrowie i szczęście w życiu każdego, kto tego potrzebuje. To właśnie szeptuchy odegrają ogromną rolę w tej części cyklu i to one, choć z udziałem innych, pomogą kobiecie stanąć na nogach.
     Nie można nie zauważyć, jak wielką rolę odegrają tu także smaki. To po części tom kulinarny, w którym roi się od przepisów kulinarnych na tradycyjne potrawy. Jeśli więc od pierwszego tomu zachwycały was potrawy jakimi kusiła nas autorka, teraz macie okazję podejrzeć przepisy na nie. Ta swojskość była wyczuwana w "Prowincji" od samego początku i to jest właśnie punkt, który pozostał niezmienny do końca. Ludmiła jest bohaterką, która skutecznie motywuje do zmian i jest naprawdę optymistyczna mimo jej przeżyć. Zawsze znajdywała w sobie siłę by podnieść się z największych nawet kłopotów i wykazywała się niezwykłą siłą wewnętrzną. Jak  wspomniałam jednak wcześniej, nie polubiłam jej za bardzo, bo jej charakter i styl bycia nie współgrały z moimi upodobaniami. Denerwował mnie też tradycyjnie nieco "babciny" styl pisania autorki, która ma tendencję do zdrabniania nazw, ale mimo wszystko podziwiam ją za wykreowanie tak dopracowanej serii, bo prowadzenie wątków jednej postaci przez tyle tomów, wymaga naprawdę sporego talentu.

Autor: Katarzyna Enerlich
Wydawnictwo: mg
Liczba stron: 272
Ocena: 5/6
http://www.wydawnictwomg.pl/

15 komentarzy:

  1. Poczatek jest bardzo w moim guście, ale sama tematyka nie do końca, więć na tą chwilę nie wiem czy chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja już od pewnego czasu poluję na serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak uznałaś, zaczytana jesteś w tej serii, ja po nią jeszcze nie sięgnęłam, nie mniej jednak sądzę, że to dość ciekawy posiłek, zważając na aspekt kulinarny, który może być dość ciekawym zabiegiem. Tak, jak piszesz "babciny" charakter pisania, może odrobinę zniekształcić ocenę, lecz widzę, że polecasz bardzo, będę miała na oku tą serię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej autorki, ale bardzo chętnie poznam :D
    Pozdrawiam
    http://artemis-shelf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Och.... cały czas mam w planach zakupić całą serię, ale czekam na okazję.
    Ostatnio czytam tylko seriami, najpierw pani Kalicińska, później pani Ficner-Ogonowska, a teraz pani Michalak, więc następna musi być pani Enerlich! :)
    Uściski po mojej dłuższej nieobecności! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki pełne smaków, od razu chce się je czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za tematyką książki, więc na razie sobie ją podaruję.
    Pozdrawiam, Shelf of Books :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I enjoy reading through an article that will make people
    think. Also, many thanks for permitting me to comment!


    My blog post; Clash of Clans Triche Gemmes illimité

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i jestem jak najbardziej na tak! :)

    OdpowiedzUsuń