Pani Poe

    Edgar Allan Poe po postać bardzo dobrze znana w literackich kręgach. Chyba każdy kojarzy jakieś jego dzieło, a tych było mnóstwo i każde bardzo głośno zachwalane. Również jego nazwisko jest już dosyć popularne, a jego twórczość przeżywa obecnie renesans popularności. Wciąż jednak mało wiemy o jego życiu prywatnym, poza karierą pisarską. Tutaj właśnie zaczyna się fabuła dzisiejszej książki "Pani Poe". To spojrzenie na jego życie z nieco innej strony. Autorka Lynn Cullen postanowiła pominąć twórczość Edgara i skupić się na nim nie jako na artyście, lecz człowieku. W tym celu wysunęła jako postacie pierwszoplanowe dwie kobiety, które odegrały w jego życiu istotną, jeśli nie najważniejszą rolę. To jego żona Virginia, oraz kochanka Frances. Dzięki nim poznajemy prawdziwe oblicze pana Poe, jego sekrety i skandale, bo okazuje się, że ekstrawagancja obecna w jego dziełach, wcale nie była mu obca także prywatnie.
     Wszystko zaczyna się w Nowym Jorku w roku 1845. To czasy jakie znamy z amerykańskich filmów, gdzie bieda miesza się z bogactwem i każdy ma szansę na sławę, pieniądze i szacunek, jeśli tylko potrafi się wypromować. To Nowy Jork, gdzie nowoczesność powoli wkracza w każdy zakątek mieszają się ze starością, na ulicach panuje elegancja, zacieśniają się kręgi towarzyskie, a sztuka jest wręcz nie przyjemnością i pasją, a obowiązkiem każdego człowieka należącego do "elity". Allan Poe właśnie przeżywa swój złoty czas ciesząc się z sukcesu "Kruka", poematu bijącego rekordy popularności. Tymczasem gdzieś obok żyje Frances, początkująca poetka, której marzy się podobna kariera i status gwiazdy. Jednak nie każdemu dane jest takie szczęście, Frances musi zadbać o siebie i swoje dzieci, usuwając swoje marzenia nieco w cień. Nigdy jednak nie zapomniała o swojej pasji i dlatego  udaje się na spotkanie intelektualistów gdzie ma nadzieję spotkać słynnego pana Poe. Nie jest to może jej idol, a jego dzieła nie należą do jej ulubionych, jednak fascynuje ją sylwetka mężczyzny, jego osobowość. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności udaje jej się zbliżyć do niego dzięki ofercie napisania artykułu o nim i jego młodej żonie Virginii.
     To zlecenie jest przełomem w życiu każdego z bohaterów. To spotkanie, które zmieni ich życia, będzie rzutować na ich całej przyszłości. Wszystko za sprawą romansu, w jaki przerodzi się znajomość Frances i Edgara. Kobieta zatraci się w nim do tego stopnia, że popadnie w obsesję na jego punkcie, jej priorytetem od tego momentu będzie zdobycie Allana za wszelką cenę, nawet jeśli ma nią być jej własne życie. Jednak to co jeszcze bardziej zaskakuje, to postawa Virginii. To kobieta młoda ale bardzo chorowita. Zdaje sobie sprawę, że mąż jest obarczony opieką nad nią, że nie darzy jej tak wielkim uczuciem jak ona jego. Wie, że z jego strony dominuje poczucie odpowiedzialności, obowiązku. Mimo to, przeczuwając swoją śmieć postanawia o niego zadbać, w pewien sposób pchając go do Frances.
     "Pani Poe" to jedna z najtrudniejszych emocjonalnie książek z jaką się spotkałam. To wręcz poplątana sieć różnych uczuć bohaterów. Frances jest chciwa i obsesyjna w stosunku do Edgara, nie liczy się z jego zoną, a jednocześnie zwyczajnie po ludzku jej współczuje. Allan nie jest pewny uczucia do Virginii, lecz posiada poczucie przynależności i odpowiedzialności opieki nad nią, a jednocześnie nie potrafi wyobrazić sobie życia bez niej, a Virginia choć walczy o jego miłość z całych sił, zdaje sobie sprawę, że musi pozwolić mu odejść, być wolnym. Każde z nich boryka się z własnymi rozterkami. Wszystko to razem sprawia, że ta książka jest jednym z najbardziej spektakularnych ale i trudnych emocjonalnie także dla czytelnika, trójkątów miłosnych wszech czasów. Zdecydowanie polecam wielbicielom klasyki literatury.

Autor: Lynn ullen
Wydawnictwo: PWN
Liczba stron: 336
Ocena: 6/6
http://www.pwn.pl/

4 komentarze:

Instagram