Drakula/Ostatni Mohikanin/Trzech panów w łódce

https://44.pl/components/com_virtuemart/shop_image/category/Dracula_522f86f25317d.jpg     Jakiś czas temu zapoznałam się z trzema kolejnymi tomami cyklu "Czytamy w oryginale". Ci którzy śledzą mojego bloga wiedzą zapewne, że jestem ogromną fanką tej serii. Składa się ona z adaptacji największych dzieł światowej literatury w dwóch językach: polskiej oraz angielskiej na poziomie średnio zaawansowanym. Książki te urzekły mnie na wiele sposobów - uważam je nie tylko za fantastyczną metodę podszlifowania języka, ale również doceniam technikę, którą przygotowano adaptacje. Przy podobnych tytułach nie ulega wątpliwości, że mnóstwo tekstu trzeba wyciąć, skrócić lub zmienić, a wydawnictwu udaje się to bardzo dobrze, tak więc czytając mamy wrażenie jakbyśmy mieli do czynienia z oryginalnymi utworami, ze wszystkimi ich morałami i wnioskami.
     Pierwszym tytułem, który najbardziej przykuł moją uwagę, był utwór "Drakula" Brama Stokera, zaadaptowany przez Jana Edwarda Transue. Myślę, że zaciekawił mnie tak bardzo, ponieważ wcześniej właściwie nie miałam do czynienia z tą historią i jedynie wiedziałam, że powieść o takiej nazwie rzeczywiście istnieje. Dopiero teraz dowiedziałam się jednak, o czym właściwie opowiada. Jest to pełna grozy opowieść w formie listów, zapisków i wycinków, której bohaterem jest oczywiście słynny mieszkaniec Transylwanii, hrabia Drakula. Pewnego dnia do jego zamku przybywa młody prawnik, Jonathan. Mężczyzna szybko przekonuje się, że wcale nie jest gościem hrabiego, a więźniem. Postanawia więc uciec. Równocześnie jego narzeczona, Mina, zauważa dziwne zachowanie swej przyjaciółki Lucy. U dziewczyny zaobserwowano również utratę sporej ilości krwi...
     Jest to opowieść, którą poleciłabym wszystkim miłośnikom grozy. Jest to klasyka sama w sobie: już sam fakt, że nie mamy tu do czynienia z współczesną imitacją wampira, taką która lśni lub posiada pierścień do ochrony przed słońcem, a prawdziwym wampirem - o czarnej postaci, krwistoczerwonych oczach i nie pozbawionym odbicia - w dobie paranormal romance jest wystarczającą zachętą do zapoznania się z adaptacją.
https://44.pl/components/com_virtuemart/shop_image/category/Three_Men_in_a_B_522f5a022fef1.jpg
     Kolejnym interesującym tytułem okazało się "Trzech panów w łódce" Jeroma K. Jeroma (adaptacja również Jana Edwarda Transue). Po tej powieści wiedziałam już czego mniej więcej się spodziewać, choć był to pierwszy raz, gdy czytałam tę historię. Okazała się być ona humorystyczną opowieścią o trzech mężczyznach, którzy postanowili udać się na wyprawę morską. Książka stanowi opis ich podróży. Bohaterowie przeżywają masę przygód oraz zwiedzają mnóstwo miejsc, które zostają dokładnie opisane, podobnie jak samo funkcjonowanie i prowadzenie łodzi. Z tego względu język tej historii wydał mi się naprawdę trudny. Od samego początku zakładałam jednak, że recenzowane przeze mnie dziś tomy okażą się zapewne bardziej wymagające od powiedzmy "Alicji w krainie czarów", czy też "Piotrusia Pana". Dlatego naprawdę przyjemnie czyta się je będąc już zaznajomionym z innymi tomami - są trochę jak egzamin sprawdzający :D.
     Moim ulubionym bohaterem "Trzech panów w łódce" okazał się być pies o imieniu Montmorency, zaś motywem sprzeczki pomiędzy tytułowymi panami, między innymi o to kto pracuje ciężej.
https://44.pl/components/com_virtuemart/shop_image/category/The_Last_of_the__522e3a5427475.jpg
     "Ostatni Mohikanin" to z kolei historia już mi dobrze znana, w dodatku jedna z moich ulubionych. Z jednej strony czułam więc ogromną radość mogąc przypomnieć sobie tą opowieść po tak długim czasie, z drugiej jednakże, obawiałam się nieco jak ta adaptacja będzie wyglądać. Szczerze mówiąc, ta książka w wersji oryginalnej to, krótko mówiąc, cegła. Tutaj mamy do czynienia z około stu stronami, dużą czcionką i ilustracjami. Niepotrzebnie się jednak martwiłam, bo również i tutaj wydawnictwo wykonało dobrą robotę. Adaptacja Grahama Reada upewniła mnie, że mogę mieć do tej serii pełne zaufanie :). Powieść, oryginalnie spisana przez Jamesa Coopera, jest częścią cyklu opowiadającego o przygodach Sokolego Oka, który wraz ze swoimi indiańskimi przyjaciółmi tym razem podejmuje się zadania uratowania dwóch córek ważnego, angielskiego dowódcy z rąk Huronów. Nie wszystko przebiega jednak pomyślnie...
     Kolejne trzy tomy "Czytamy w oryginale" okazały się być tak samo dobrą rozrywką i pomocą naukową, jak poprzednie. Tym razem pragnę również pochwalić wydawnictwo za wybór utworów, a także jeszcze raz podziękować za możliwość przeczytania tych książeczek. Mam nadzieję, że wkrótce pojawią się następne tomy w serii. Póki co zapoznałam się z około siedmioma. Na mojej półce wciąż czekają trzy. Za moment się za nie zabiorę, ale już czuję, że czeka mnie świetna zabawa :).

Ocena: 6/6

https://44.pl/

Previous
Next Post »
1 Komentar
avatar

Fajna seria, nie wiedziałam o niej wcześnie, świetny sposób by połączyć pożyteczne z przyjemnym.

Balas