poniedziałek, 3 czerwca 2013

Marcowe fiołki

     "Marcowe fiołki" to powieść autorstwa Sarah Jio. To pierwsze moje spotkanie z nią i od razu udane. Książka ta stała się jedną z moich ulubionych. Nie jest to tradycyjna powieść obyczajowa z romansem w tle, lecz piękna, refleksyjna historia o kobiecie, która w poszukiwaniu szczęścia udaje się w podróż, przy okazji odkrywając tajemnicę sprzed lat.
     Emily właśnie rozwiodła się z mężem. Wciąż nie może dojść do siebie i otrząsnąć się z zagubienia. W dodatku kiedyś była znaną pisarką, która wydała bestseller, a teraz nie ma pomysłów na książkę. Przyjaciółka  namawia ją do podróży, aby mogła z dala od wszystkiego poukładać sobie wszystko w głowie i poczuć wenę do pisania. Początkowo sceptyczna, Emily zgadza się z jej radą i udaje do małego miasteczka koło Seattle - Beinbridge, gdzie dom ma jej ciotka Bee. To ekscentryczna starsza pani, niezbyt lubiana przez matkę głównej bohaterki. Jednak to u niej Emily odnajduje przystań na trudne czasy i to ona zawsze była jej powierniczką. Na wyspie kobieta powoli układa sobie życie, spędza beztroskie chwile w towarzystwie ciotki i jej przyjaciółki, a także poznaje przystojnego Jack'a, dla którego traci głowę. Jednak w trakcie pobytu w Bainbridge, Emily odkrywa rodzinną tajemnicę sprzed lat, która wszystko zmienia wpływając nie tylko na jej relacje z rodziną, ale i Jackiem...
     Marcowe fiołki to niezwykle wciągająca powieść. Główna bohaterka wyjeżdża w podróż już na samym początku książki i to na wyspie dzieje się większość akcji. Nie mogłam oderwać się od czytania i mimo, że były rozdziały, w których nie było akcji, wcale mnie one nie nudziły. To zasługa także tego, że Sarah Jio ma niesamowity talent do opisywania "poboczności", dzięki czemu nawet trwający dwie strony opis śniadania i krajobrazu, był bardzo ciekawy. To co mi się bardzo podobało, to ciągłe rozwijanie wątków. Gdy już myślałam, że zrozumiałam i rozgryzłam jakąś zagadkę, autorka wprowadzała nowe fakty lub postaci, które niweczyły moje genialne teorie:)
     Na pewno jest to jedna z tych lektur, które na bardzo długo zapadają w pamięć. Jest pełna refleksji i napawa nadzieją. Czytając cały cza miałam ochotę wybrać się do Bainbridge i spędzić czas w miejscach odwiedzanych przez bohaterkę.
     Marcowe fiołki to piękna historia o odzyskiwaniu wiary w siebie i w przyszłość, odnajdywaniu prawdziwego sensu życia, miłości i prawdy. Naprawdę piękna i nieprzewidywalna. Zdarzają się czasem książki, które stają się ulubionymi i które zapadają w pamięć i ta jest dla mnie jedną z nich. Mimo, że dla wielu osób nie wyróżnia się zbytnio od innych z tego gatunku, dla mnie jest jedną z najpiękniejszych jakie czytałam.:) Polecam szczególnie jako lekturę wakacyjną.

Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 304
Ocena: 5/6

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja także lubię historię owiane tajemnicą sprzed lat. Książka jest czarująca. Polecam:)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba okładka tej książki i widzę, że jej treść również urzeka, dlatego muszę koniecznie ją poznać bliżej. Kusisz oj kusisz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie urzekła, mam nadzieję, że Ciebie również wciągnie jej historia:)Okładka rzeczywiście bardzo ładna.
      Pozdrawiam:)

      Usuń

  3. Ciekawa recenzja, ciekawa fabuła i...znowu wpadłam. Kolejna pozycja, którą bardzo chciałabym mieć i przeczytać!!:)
    Oj tak zgadzam się z Cyrysią. KUSISZ!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jak się wchodzi na te blogi to widzi się tyle fajnych recenzji książek, że ciągle dopisujemy je do listy, a czasu na nie brak:)
      Tę książkę polecam jak i inne tej autorki:)

      Usuń
  4. Żeby tak znaleźć taką przystań :) Lubię takie refleksyjne powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna książka, uwielbiam ją..

    OdpowiedzUsuń