sobota, 4 maja 2013

Syrena

    Kolejny już paranormal romance w mojej kolekcji. Ostatnio coraz bardziej przekonuję się do tego gatunku ;). Tym razem „Syrena” autorstwa Tricii Rayburn, czyli pierwsza część dobrze zapowiadającej się serii młodzieżowej, z wątkiem romantycznym oczywiście.
     Nieśmiała i strachliwa Vanessa uważa, że jej siostra Justine jest siostrą idealną - zawsze może na niej polegać, a także w pełni zaufać. Wspierają się nawzajem i znają swoje sekrety. Pewnego dnia dochodzi jednak do wydarzenia, które zmienia wszystko. Zaczyna się to w momencie, gdy dziewczęta wraz z rodzicami udają się na wakacje nad morze, do pełnego uroku, rybackiego miasteczka o nazwie Winter Harbor. Wakacyjny romans Justine doprowadza do rodzinnej awantury. Rozzłoszczona nastolatka opuszcza dom i udaje się w kierunku urwiska, z którego często skakała do wody. Następnego dnia fale wyrzucają na brzeg ciało Justine. Jej śmierć jest tylko początkiem serii kolejnych wypadków... Nikt nie ma wątpliwości - zwłaszcza Vanessa - że nie są to tylko pechowe zdarzenia, a stoi za tym coś dużo większego. Postanawia więc rozwiązać zagadkę. Pomoże jej w tym dawny przyjaciel, ale to, co wspólnie odkryją, może zmienić ich życie i świat jaki znali na zawsze.
     Książka jest naprawdę dobra. Przyznam, że potrafi wciągnąć i zaciekawić czytelnika, zawiera też w sobie mnóstwo wątków - jest coś z romantyzmu, coś kryminalnego, no i oczywiście trochę fantastyki. Każdy znajdzie w niej więc coś dla siebie. Podoba mi się to, że autorka poświęciła nieco więcej uwagi relacji głównej bohaterki z jej siostrą. W pozostałych powieściach tego gatunku wszystko opiera się raczej na bazie chłopak-dziewczyna. Duży plus.
     Całość napisana lekkim, żwawym językiem. Wszystko więc jest pozytywne. Muszę jednak odjąć parę punktów - powieść co prawda zawiera oryginalne pomysły, z którymi się jeszcze nie spotkałam, ale zbyt długo utrzymywane są tajemnice i niepewności, a i zbyt mało zostaje rozwiązane. Nie wydaje mi się, żeby pisarce zabrakło weny i pomysłów - raczej dokładnie zaplanowała sobie przebieg swojego cyklu i zbyt dużo rzeczy postanowiła rozwinąć dopiero w kolejnych tomach. Po które chętnie sięgnę :D.
     Krótko mówiąc, „Syrena” jest tajemniczą, pełną grozy powieścią, która naprawdę zapiera dech w piersiach. Powinna zaciekawić większość osób, mimo, że należy do gatunku dla raczej specyficznej grupy odbiorców. Dorosłym się pewnie nie spodoba. Sama momentami miałam wrażenie, że jestem już na to nieco za stara, ale ono w końcu mijało, a wrażenia zostały pozytywne :).
     Och, no i po raz kolejny zwracam uwagę na okładkę. Na obrazku nawet w połowie nie prezentuje się tak dobrze jak w rzeczywistości.

Autor: Tricia Rayburn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 360
Ocena: 4/6 

6 komentarzy:

  1. O tej ksiazce juz slyszałam i bardzo chcialam ja wtedy przeczytac, dzieki, za przypomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. O książce nie słyszałam do tej pory, ale lubię czasem poczytać paranormal romance, odprężają mnie takie książki. I zaciekawiają, niestety :-)

    Pozdrawiam i zapraszam:

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałem już o niej ale sam nie wiem, czy chcę po nią sięgać :\ Mimo wszystko, jeśli nadarzy się okazja to nie będę czekać c: U mnie nowa recenzja. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Paranormal romance to coś dla mnie! Z pewnością rozejrzę się za tą książką:)

    OdpowiedzUsuń
  5. swego czasu Syreny robiły furorę na blogach, ale ja już od dawna czuje się zmęczona tym gatunkiem. potrzebuje przerwy żeby na nowo go docenić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i bardzo fajna książka. Pierwszy raz spotkałam się z powieścią o syrenach i nie zawiodłam się. :)

    OdpowiedzUsuń