środa, 13 listopada 2013

W pogoni za świetlikami

     Charles Martin to wybitny pisarz, który parał się różnymi zawodami, ostatecznie wybierając pisarstwo, na nasze szczęście, bo jest to jeden z najbardziej utalentowanych autorów powieści naszych czasów. Wszystkie jego książki tłumaczone są na wiele języków i sprzedawane w milionach egzemplarzy. Można właściwie powiedzieć, że to autor bestsellerowy. Książka z dzisiejszej recenzji dostała nagrodę Christy Award 2008 w kategorii proza współczesna.

     "W pogoni za świetlikami" to połączenie trzech gatunków literackich: dramatu, kryminału i powieści obyczajowej. Wszystkie trzy splatają się przez całą powieść tworząc jedną, przepiękną i wzruszającą historię, z której po prostu nie da się nie wyciągnąć morału, lub choćby nie odczuć przesłania. Początek historii to zdecydowanie dramat, jednak potem króluje kryminał, a zakończenie jest tak udane i spektakularne pod względem emocji i całej fabuły, że jest to jedna z nielicznych książek, o których można powiedzieć, że nie można było jej zakończyć lepiej.

     Wszystko zaczyna się tragicznym wypadkiem. Na torach znajduje się samochód. Po chwili wyrzucone zostaje z niego dziecko, natomiast kobieta na miejscu pasażera zostaje zmiażdżona wraz z autem doszczętnie, mimo usilnych prób maszynisty, by zatrzymać pociąg. Od razu wiadomo, że kierowca nie miał szans przeżyć tak ogromnego uderzenia, maszynista wzywa więc od razu straż pożarną, policję i pogotowie. Przybywają także świadkowie widzący wybuch z daleka. Gaszenie pożaru trwa długi czas i pomimo, że wszyscy żałują śmierci kobiety, nikt nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że w pobliżu znajduje się druga ofiara. Chłopiec siedzi samotnie oddalony od miejsca wypadku, trzymając swój notes i ołówek, jest to bowiem jego jedyna forma kontaktu ze światem zewnętrznym, bo jak się potem okazuje, dziecko nie mówi ani słowa, jest apatyczne i zamknięte w sobie, właściwie bez kontaktu z ludźmi. Już wkrótce na miejscu zdarzenia zjawiają się także przedstawiciele prasy i mediów, jednym z nich jest lokalny dziennikarz Chase Walker. Mężczyzna ma za sobą trudną przeszłość, jego dzieciństwo było koszmarem, a on sam doświadczył samotności i zaniedbania. Właśnie to sprawia, że szybko utożsamia się z odnalezionym dzieckiem, który trafia do rodziny tymczasowej. Łączą ich przeżycia i zrozumienie, a także tragedie, obecne w życiu obojga.

     "W pogoni za świetlikami" to powieść piękna, przy której nie sposób się nie wzruszyć, a emocje udzielają się czytelnikowi właściwie do samego końca książki. To pouczająca historia, obraz ludzkich uczuć, tego, że każdy potrzebuje opieki, czułości i miłości, nikt nie powinien być sam. To także przejmujące przesłanie odnośnie rodzicielstwa. Autor tak realistycznie i dobitnie stworzył wszystkie postaci i ich osobowości, a także opisał cały krajobraz i wydarzenia, że czytając wydawało mi się, jakbym znała wszystkich bohaterów i doświadczała wszystkiego wraz z nimi. Również wątki kryminalne zostały wplecione z taką łatwością i lekkością, że akcja pędzi do przodu cały czas i nie ma właściwie ani jednego rozdziału, w którym panował zastój. Myślę, że aby móc w pełni zrozumieć atmosferę książki, trzeba ją przeczytać samemu, jest ona tak niesamowita, że trudno słowami oddać jej charakter. Myślę, że to jedna z najbardziej godnych polecenia książek jakie powstały, a autor ma niezwykły talent do budowania fabuły, co dało się odczuć na każdej stronie.

Autor: Charles Martin
Wydawnictwo: WAM
Liczba stron: 396
Ocena: 6/6

1 komentarz:

  1. Z serii Labirynty przeczytałam dopiero jedną książkę, ale wiem, że warto zapoznać się z resztą. Twoja recenzja mnie w tym utwierdziła.

    OdpowiedzUsuń