czwartek, 1 sierpnia 2013

Stephanie Plum - Ósemka wygrywa



Stephanie Plum pracuje w firmie poręczycielskiej, należącej do jej kuzyna. Jej życie to prawdziwy bałagan. Stephenie właśnie się rozwiodła, swoją marną posadę wymusiła na kuzynie szantażem, a w pracy musi znosić ciągłą rywalizację i docinki ze strony „kolegów”. Jej rodzice mieszkają w bliźniaku w części miasta zwanej Grajdołem. Jest to porządna dzielnica z zawsze skoszonymi trawnikami i zadbanymi płotkami, której mieszkańcy zawsze są gotowi na przyjęcie niespodziewanych gości i poczęstowanie ich ciastem do kawy. W Grajdole mieszka też żwawa staruszka Mabel Markowitz. Jest ona sympatyczną osobą, której niemal cała rodzina zginęła. Miała jednak wnuczkę o imieniu Evelyn, z którą Stephanie często spędzała czas w dzieciństwie.
Pewnego dnia nieoczekiwanie Mabel prosi Stephanie o pomoc. Okazuje się, że Evelyn i jej córeczka zniknęły nagle, pozostawiając po sobie jedynie krótki liścik. Stephanie nie uważa się za detektywa i wątpi, czy może pomóc w tej sprawie, mimo to obiecuje Mabel zbadać sytuację i postarać się odnaleźć Evelyn. Nie jest to jednak jedyny wątek w tej książce:)
Ponieważ „52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca” bardzo mi się spodobały, z przyjemnością sięgnęłam po kolejną powieść wydawnictwa Fabryka Słów, oczekując czegoś podobnego. Cóż, obie książki z pewnością bardzo się różnią, mimo to nie zawiodłam się. „Ósemka wygrywa” to coś całkiem innego, mimo to równie dobrego. Przyjemnie mi się czytało, styl autorki jest bardzo profesjonalny, jednakże prosty i lekki, więc tu nie mam zastrzeżeń.
Jednak znalazłabym ich parę, jeśli chodzi o postaci – bohaterowie są co prawda sympatyczni i oryginalni, główna bohaterka i jej rodzinka zrazili mnie jednak do siebie już w pierwszym rozdziale, co utrudniało mi czytanie w związku z tym, że mamy tu narrację pierwszoosobową ze strony Stephanie.
Duży plus jednak za główną sprawę Evelyn i dalej poprowadzone wątki – akcja była naprawdę ciekawa i niespodziewana. Autorka darowała sobie wszelkie zapychacze, pozostawiając to, co istotne. W dodatku pisarka musi mieć ogromną wiedzę na wybrane tematy i brawa dla niej za umiejętne jej wykorzystanie.
Podsumowując, jest to przyjemna, ciepła lektura z tajemnicą, nie będąca może dziełem literatury, ale w sam raz nadająca się na odpoczynek z kubkiem herbaty w dłoni.

Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 416
Ocena: 4/6

9 komentarzy:

  1. Taka przyjemna, idealnie nadająca się na odpoczynek z kubkiem herbaty w dłoni - coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba podziękuję, zwłaszcza, że nie przepadam za pierwszoosobową narracją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie poznać tę książkę. Bardzo mnie zaciekawił jej zarys fabuły i twoja recenzja także się pozytywna, więc nie mam się nad czym zastanawiać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakos ta ksiazka nie bylam zainteresowana, ale juz po paru recenzjach zaczelam sie nia bardziej interesowac :) z pewnoscia kiedys przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyszna herbata z taką książką, muszę koniecznie spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wielką ochotę przeczytać całą serię napisaną przez panią Plum. Podobno na obecną chwilę wydała 19 części:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście poprawiam moja gafę "o pani Plum napisaną przez Janet Evanovich":)
      Przepraszam za pomyłkę:))

      Usuń
    2. Nie szkodzi, ja też ciągle się mylę i mówię wszystkim, że przeczytałam "ósemkę wygrywa" autorstwa Stephanie Plum:)

      Usuń
  7. Bardzo mi się spodobała, ja jakoś polubiłam rodzinkę głównej bohaterki, szczególnie babcię :D

    OdpowiedzUsuń